Uzdrowisko z czerwoną wodą

Recenzja książki "Czerwona woda. Opowieść wakacyjna".
Historie kilkorga ludzi, które na pozór nie łączą się, ale ostatecznie wzajemnie się dopełniają.

Tytuł czasem może zmylić. Tak też jest w przypadku pozycji „Czerwona woda. Opowieść wakacyjna”. Wakacje kojarzą nam się bowiem przede wszystkim z odpoczynkiem, relaksem i odrobiną beztroski. W podróży czy na plaży, chcielibyśmy więc zatopić się w niezawiłej lekturze bez przymusu interpretacji chociażby jednego zdania. Wyłączyć myślenie – to jest twoja wakacyjna dewiza? Jeśli tak, to „Czerwona woda” nie jest dla ciebie.

Czytając najnowszą książkę Mariusza Bylińskiego trzeba liczyć się z koncentracją na treści. Nie należy dać się uwieść śródziemnomorskiemu klimatowi i poprzestać na dosłownym przekazie opowiadanych historii. Klucz do ich zrozumienia tkwi w szczegółach.

„Czerwona woda. Opowieść wakacyjna” może nie jest najodpowiedniejsza na wakacyjny odpoczynek, ale o wakacjach opowiada. Grupa turystów przyjeżdża do śródziemnomorskiej miejscowości, gdzie płynie źródełko z podobno leczniczą, czerwoną wodą. Wśród nich jest Barbara, kobieta wielokrotnie zdradzana przez męża. W końcu i ona zdradziła, ale nie odczuwa z tego powodu satysfakcji. Przyjechała w pojedynkę, by poukładać swoje myśli. W czasie wypoczynku staje się obiektem zainteresowania Petrosa – właściciela pensjonatu, w którym mieszka.

Petros z jednej strony jest miłym dla swoich gości człowiekiem, z drugiej zaś krzykliwym, wiecznie niezadowolonym mężem. Mężczyzna ma głowę na karku. To on z małej nikomu nieznanej miejscowości stworzył chętnie odwiedzany kurort. Czerwona woda choć nikomu jeszcze nie pomogła, stała się świetnym chwytem marketingowym. Petros prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z tego, że dobrze prosperujący pensjonat niebawem straci na popularności. W jego głowie powstaje więc nowy plan zarobkowania, który zrealizuje nawet kosztem ludzkiego życia.

Trzecią ważną postacią w książce jest Tani. Chłopiec nie mówi, jedynie wydaje niezrozumiałe dla innych dźwięki. Jeżdżąc po okolicy na swoim starym motorze, stanowi swoistą atrakcję turystyczną. Tani pragnie bywać między ludźmi, lubi im pomagać, chce być zauważany i akceptowany. Te pragnienia czytelnik poznaje dzięki rozmowom chłopca z jego myślami. Niestety, jego zdeterminowanie i łatwowierność zostają wykorzystane. Taki staje się bowiem częścią przebiegłego planu Petosa.

„Czerwona wodę” polecam osobom, które wolą przeczytać kawałek dobrej literatury.

Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)

Mariusz Byliński, „Czerwona woda. Opowieść wakacyjna”, Papierowy Motyl 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat