Niektóre książki otwierają człowiekowi oczy, zapadają głęboko w duszę i zostają tam na zawsze. Pamiętam jak mocno przeżyłam lekturę „Niebieskiej walizki” Marianne Wheelaghan. Do dziś jak myślę o tej książce, oczami wyobraźni widzę tłumy ludzi uciekające w przerażeniu przed zbliżającym się frontem. Podobne odczucia mam teraz po zapoznaniu się z wydarzeniami ujętymi w powieści „W cieniu Majdanka” Sylwii Kubik. Choć oba tytuły przedstawiają inne sytuacje, opisy zawarte w nich są tak sugestywne, że mocno zapadają w pamięć.
Tak różne, a łączy je jedno... Bestialstwo oprawców wobec niewinnych ludzi.
„W cieniu Majdanka” to jak do tej pory najdojrzalsza powieść autorki, choć muszę przyznać, że już dylogia „Pod obcym niebem” zapowiada rozwój pisarki w tym kierunku. Sylwia Kubik wychodzi ze swojej strefy komfortu i zaczyna mierzyć się z trudnymi tematami, jakimi są wojna i krzywdy wyrządzone w tym czasie ludziom. Obie historie oparte są na faktach: „Pod obcym niebem” jest inspirowane życiorysem przodków autorki, zaś „W cieniu Majdanka” powstało w oparciu o rozmowy z rzeczywistymi postaciami, siostrami: Gienią i Franciszką, z którymi losami zapoznajemy się w książce. Każdy z wymienionych tytułów mocno mnie poruszył, ale jednak to ten ostatni sprawił, że nie mogłam dojść do siebie.
W najnowszej powieści Sylwii Kubik czytamy o wysiedleniu autochtonów z Zamojszczyzny. Owszem, słyszałam wcześniej dużo na ten temat, jednak dopiero takie bezpośrednie relacje oddziałują mocno na wyobraźnię czytelnika. I choć autorka zaznacza, że w niektórych momentach posiłkowała się swoją wyobraźnią, obrazy przez nią wytworzone zbieżne są z ówczesnymi realiami. Dodam, że są to przerażające sceny, wywołujące w odbiorcy skrajne emocje: od współczucia, przez lęk, aż po niedowierzanie. Ja sama przecierałam ze zdumienia oczy i do tej pory nie mogę uwierzyć, że ludzie naprawdę są zdolni do takiego bestialstwa.
„W cieniu Majdanka” trudno nazwać tradycyjną powieścią, to raczej relacja z wydarzeń, jednak właśnie przez to tak mocno trafia do odbiorcy. Ukazuje prawdziwe sytuacje bez zbędnego upiększania i koloryzowania. Nie sposób przy tym odmówić autorce talentu, gdyż opisy przez nią stworzone są nad wyraz sugestywne, niejednokrotnie wyciskają łzy z oczu czytelnika.
To nie jest książka dla czytelników o słabych nerwach, obrazy tam przedstawione mogą zbyt mocno wpłynąć na ich psychikę. Choć nie ma tu rozlewu krwi i sadystycznych scen, to przemoc, jakiej dopuszczali się oprawcy wobec niewinnych ludzi, jest znacznie bardziej przerażająca.
Przynajmniej ja tak uważam.
Ujęte na kartach powieści opisy mocno oddziałują na wyobraźnię, bo w głębi duszy chyba każdy z nas boi się, że takie wydarzenia mogą ponownie mieć miejsce…
Katarzyna Jabłońska
(katarzyna.jablonska@dlalejdis.pl)
Sylwia Kubik, „W cieniu Majdanka”, Skarpa Warszawska, 2024.
Komentarze