"W drogę!" – recenzja

Recenzja książki "W drogę!".
Kolejna książka z serii "mała czarna", która ma szansę wywołać uśmiech i rozgrzać serce w te jesienno-zimowe wieczory.

Wydawnictwo Albatros już od jakiegoś czasu rozpieszcza nas książkami, które w ramach serii "mała czarna" zapewniają czytelniczą rozrywkę. Do tej pory pojawiły się dwie książki Beth O'Leary ("Współlokatorzy" i "Zamiana") i trzy innych autorów: "Lista, która zmieniła moje życie", "Co powiesz na spotkanie" i "Kaktus". Ja miałam okazję przeczytać tylko dwie ostatnie, ale ponieważ bardzo mi się podobały (szczególnie "Kaktus") i wspominam przyjemnie spędzony z  nimi czas, byłam podekscytowana mogąc sięgnąć po najnowszą książkę Beth O'Leary.

"W drogę!" to opowieść o piątce znajomych, których czeka długa podróż małym samochodem na ślub wspólnej znajomej. Mocno ograniczona przestrzeń dla Addie, jej bylego – Dylana, jej siostry – Deb, Markusa – kolegi Dylana i Rodneya, nieznajomego, który znalazł się w tej sytuacji przypadkiem, jest początkiem wielu kłopotów, przygód i prób rozprawienia się z  przeszłością.

Historię tej szalonej samochodowej podróży poznajemy z dwóch perspektyw – Addie i Dylana, więc to przede wszystkim ich relację (niegdyś szaleńczo w sobie zakochanych, dziś ledwie się tolerujących) śledzimy. Przeplatanie się dwóch linii czasowych – teraźniejszości (podróż samochodem) i przeszłości, gdy mamy okazję obserwować jak rozpoczął się, trwał i kończył się ich związek, angażuje nas w tę opowieść, pozwala poczuć się jak na prawdziwie romantycznym filmie.

Nowa książka Beth O'Leary jest ciepła, lekka i w pozytywnym, nieco szalonym klimacie. Idealnie nadawałaby się na lato, choć z pewnością czytana jesienią pozwoli przywołać to poczucie wakacyjnej beztroski. Właściwie spełnia wszystkie kryteria komedii romantycznej – bywa i zabawnie (dzięki róznym perypetiom, jakie czekają na naszych bohaterów na trasie) i romantycznie. Czytając ją, nie wiadomo kiedy mija czas.

Nie będzie to jednak moja ulubiona książka z serii. Mimo ciekawego, właściwie gwarantującego dobrą zabawę, pomysłu na fabułę, czegoś mi w tej historii zabrakło. Być może większego skupienia na samych bohaterach (choć są charakterystyczni i rozróżnialni, to jednak brakuje w tej książce czasu na to, żeby trochę z nimi pobyć, polubić ich), być może trochę więcej szaleństwa, mniej przewidywalnych rozwiązań. Być może tego czegoś, co tak irytująco trudno zidentyfikować.

Czas spędzony z bohaterami najnowszej książki Beth O'Leary uważam za dobrze spędzony. To była lekka rozrywka, pozytywna historia. Idealnie sprawdziła się jako remedium na zmęczenie i lekki zastój czytelniczy. Czasem każdy z nas potrzebuje takiej wakacyjnej historii, która co prawda życia nie zmieni, ale pozwoli na chwilę oderwać się od ponurej rzeczywistości za oknami. Myślę, że po prostu warto mieć taką książkę w czytelniczej "apteczce".

Z niecierpliwością czekam na kolejne książki z "małej czarnej". Trzymam mocno kciuki, że trafią się w niej kolejne perełki w swoim gatunku i zamieszają w moim osobistym rankingu.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Beth O'Leary "W drogę!" Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat