„W następnej kolejności” – recenzja

Recenzja książki „W następnej kolejności”.
Rok 1988 to czas wielkiej popularności brytyjskiej rodziny królewskiej. Jeffrey Archer skrzętnie wykorzystał ten fakt w swojej najnowszej książce.

William Warwick nie zwalnia tempa, a przełożeni ciągle stawiają przed nim zadania, które największych twardzieli mogą przyprawić o ból głowy. Tym razem ekipa detektywa Warwicka musi zbadać przejrzystość działania Wydziału Ochrony Członków Rodziny Królewskiej. Przełożeni uważają, że dochodzi tam do sporych nadużyć. Ross Hogan otrzymuje najbardziej odpowiedzialne zadanie – będzie osobistym ochroniarzem kobiety, którą społeczeństwo brytyjskie kocha, ubóstwia i podziwia. Jak można się domyślić, Lady Di nie będzie wdzięcznym obiektem do ochrony, więc Hogana czeka mnóstwo nowych wyzwań i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

W międzyczasie Jeffrey Archer kontynuuje wątek Milesa Faulknera, który niezmiennie zaskakuje swoją przenikliwością, przebiegłością i inteligencją. Faulkner musi rozegrać, być może, najważniejszą partię szachów w swoim życiu, rozpoznać przyjaciół i wrogów, wybrać osoby, których obdarzy zaufaniem. Czy jego wybory okażą się trafne, a może tym razem nie uda mu się wyjść z tarapatów bez szwanku?

Jeśli czytaliście poprzednie książki tej serii i byliście zadowoleni, to również „W następnej kolejności” przypadnie wam do gustu. Jeffrey Archer unika wulgaryzmów, w akcję wplata elementy humorystyczne, a tym razem postawił również na sporą dawkę akcji, zwłaszcza w wątkach terrorystycznych. W tym tomie powróciła również potyczka na sali sądowej, która zawsze dodaje fabule oryginalności i lekkości. Naprawdę uwielbiam te sceny batalii słownych pomiędzy adwokatami, świadkami, oskarżonymi, a Archer ma niezwykłe wyczucie w ich pisaniu.

„W następnej kolejności” z pewnością nie należy do książek, w których akcja pędzi szybko, a kolejne strony powodują u nas wzrost ciśnienia krwi. Jeffrey Archer ma swój trudny do podrobienia styl, który daje czytelnikowi sporo czasu na przemyślenia, dedukcję i obserwację. Przez pięć tomów zdążyłam już polubić Williama Warwicka, więc jestem zupełnie nieobiektywna w ocenie tej książki. Ja zwyczajnie czuję już sentyment do całej serii i z przyjemnością sięgam po kolejne tomy, które dają mi odrobinę oddechu po pełnych przemocy, krwi i mroku kryminałach amerykańskich, skandynawskich, a nawet polskich. Jeśli lubicie angielski humor podszyty sensacją, zapraszam do lektury. Wakacyjny wypoczynek z „chórzystą” powinien was usatysfakcjonować.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Jeffrey Archer, „W następnej kolejności”, Poznań, Dom Wydawniczy Rebis, 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat