Większość osób, słysząc termin „psychopata”, prawdopodobnie zobaczy przed oczami twarz Teda Bundy’ego, jego kolegi po fachu lub swojskiego odpowiednika. Wbrew pozorom teoria o tym, że każdy seryjny morderca jest psychopatą jest fałszywa i jest to jeden z wielu stereotypów obalonych w książce pt. „W umyśle mordercy”.
Dean A. Haycock ambitnie próbował stworzyć swoiste kompendium. Rozpoczął od nazewnictwa (socjopata, psychopata, czy jeszcze inaczej?), metod badania takich jak neuroobrazowanie, zagadnień biologicznych nieprawidłowości części składowych mózgu i wpływu genomu poprzez kwestie podziałów i typologii na tym, czy każdy może stać się psychopatą i jaki problem stanowi kwestia sądzenia przestępstw popełnianych przez tego typu ludzi kończąc. Autor pozwolił sobie też na rozliczne dywagacje i wtrącenia np. dlaczego w środowisku akademickim korzystniej jest zrobić pięć badań w małych grupach zamiast w jednej dużej i czemu nieporozumienia między naukowcami mogą wejść nawet na drogę prawną.
Nie ukrywam, że zasiadłam do czytania ze sporymi oczekiwaniami i nie mogę powiedzieć, że zostały one spełnione. Styl jest mocno naukowy, co nie było niespodzianką, jednak mam wrażenie, że wiele kwestii można by przystępniej przedstawić, czy chociażby wypunktować, zamiast obchodzić się z nimi w znacznie bardziej węzłowato-wodolejski sposób. Czasami wydaje, że coś jest wyjaśnione, ale jednak nie, bo ktoś ma inne zdanie i tak w kółko. Autor bardzo starał się pokazać, jak duże rozeznanie zrobił w temacie, bombardując nas niezliczoną liczbą cytatów, jednak nie zapominajmy, że nie mamy do czynienia z rozprawą naukową, a książką, której treść powinna być przyswajalna również dla laika.
Wszystko to sprawiło, że mój zapał zdawał się fluktuować, czasem niemalże przysypiałam, czasem ciekawostka lub rzadkie, bo rzadkie, ale jednak pojawiające się studium przypadku wyrywało mnie z marazmu. Nie wiem, czy kolejny zarzut dotyczy tylko wersji recenzenckiej, ale nie mogę o nim nie wspomnieć.
Mianowicie, w kilku miejscach Dean A. Haycock nawiązuje do zamieszczonych ilustracji i nie byłoby z tym problemu, gdyby nie fakt, iż wspomniane zdjęcie, skan, czy schemat nie znajdują się poniżej, ani na stronie obok. Nie, wszystkie zblokowano obok siebie na nienumerowanych stronach, które najwyraźniej czytelnik ma odnaleźć, a potem wrócić do tekstu i robić tak jakieś kilkanaście razy. Żeby było zabawniej, w podpisach do grafik jest mowa o oznaczeniu kolorami, a prezentowany obraz utrzymany jest w skali czerni i bieli. Czyżby to był jakiś zawoalowany test na cierpliwość? Jeśli tak, to ja go oblałam.
Podsumowując, nie odmawiam pozycji waloru edukacyjnego i genialnej w swej prostocie okładki, ale nie mogę powiedzieć, że była to wciągająca i niedająca się oderwać lektura, na jakąś liczyłam po zapowiedziach.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Dean A. Haycock, „W umyśle mordercy”, Wydawnictwo MUZA, Warszawa, 2021r.
Komentarze