W czym problem? Cóż, przeważnie w ludziach…

Recenzja książki „Świat według Clarksona 4: W czym problem?”.
Charakterystyczne poczucie humoru, bezkompromisowe podejście do wielu kwestii, niecenzuralny język, posiadanie opinii innych w dużym poważaniu - tak scharakteryzować można Jeremy’ego Clarksona.

Szerszej widowni znanego głównie z programu motoryzacyjnego „Top Gear”, gdzie wraz z dwoma równie malowniczymi panami, od kilku sezonów, rozbijają samochody za pieniądze BBC2. Naśmiewanie się z wszystkiego, co się rusza, surrealistyczne pomysły i inteligentny, aczkolwiek rubaszny dowcip- to wszystko zaskarbiło trzem prowadzącym  duże grono fanów na całym świecie.  Dla mnie samochody mogłyby nie istnieć, ale „Top Gear’ oglądałam zafascynowana nieskrępowaną radością, z jaką trzech dorosłych facetów ścigało się w wykonywaniu przeróżnych, dziwacznych zadań, a także dla potyczek słownych, głównie autora „Świata według Clarksona.”

Czwarty tom przemyśleń angielskiego dziennikarza zawiera zbiór cotygodniowych felietonów pisanych w latach 2008 i 2009. Spektrum poruszanych tematów jest naprawdę szerokie, a łączy je jedna cecha: głupota. Głupie przepisy, głupi ludzie, a najgorsze są głupie przepisy wymyślane przez głupich ludzi… Przeludnione więzienie, kiepska służba zdrowia, otyłość współczesnych mieszkańców ziemi, strajkujący pracownicy linii lotniczych, a przede wszystkim ekolodzy- to nieliczne przykłady rzeczy i osób denerwujących angielskiego dziennikarza, który opisując bolączki współczesnego świata, wymyśla dla nich  zarazem remedium. Jako, że jest człowiekiem obdarzonym bujną wyobraźnią i nietuzinkowym poczuciem humoru, efektem jego rozmyślań są np. walki owiec jako rozwiązanie problemu nielegalnych psich walk.

W swoich felietonach Clarkson nie oszczędza nikogo i niczego. Ekologów nazywa czule „eko- czubkami”, nie waha się także napisać „ciepłych’ słów na temat rządzących nami ptasich móżdżków, co jakiś czas wtrącając złośliwe uwagi na temat swoich kolegów z programu, bądź natrząsając się z polityki programowej własnej stacji telewizyjnej. Czegóż innego można się jednak spodziewać po facecie, który witał  japońską delegację w koszulce z wielkim wulgarnym napisem? Jereny Clarkson nie zdobył jednak milionów fanów dzięki subtelnemu językowi i trosce o uczucia innych. I całe szczęście, inaczej jego nowa książka byłaby śmiertelnie nudna.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Jeremy Clarkson, „Świat według Clarksona 4: W czym problem?”, Insignis 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat