„W domu innego” - recenzja

Recenzja książki „W domu innego”.
„W domu innego” to powieść jedyna w swoim rodzaju, łącząca ze sobą wysoki poziom literacki z niesamowitą magią i zdolnością poruszania tematów trudnych z lekkością i urokiem.

Pozycja ta przyciągnęła moją uwagę powstałym wokół niej dość rozległym szumem medialnym. W takich sytuacjach, łatwo o uczucie silnej potrzeby, własnej weryfikacji słuszności danej sytuacji. Na podstawie mniej niż stu stron, jeszcze nieukończonej wówczas powieści, zostały zakupione prawa do publikacji jej przez ponad dwadzieścia krajów. Również Ridley Scott uległ jej urokowi i po tym krótkim fragmencie zdecydował się wyprodukować film, na podstawie tej niebanalnej i pełnej zaskoczeń książki.

Europa podnosi się z gruzów po drugiej wojnie światowej. Pokonanie nazistów jest niewątpliwym sukcesem na skalę światową, jednak Niemcy czekają ciężkie czasy, które zgotują im Brytyjczycy, Amerykanie i Rosjanie. Gdzieś jednak pośród wielkiej polityki ludzie tkają cienkie nici swoich losów. Przybyła z Wielkiej Brytanii rodzina i ta miejscowa, przekonają się szybciej, niż mogliby kiedykolwiek o tym pomyśleć, jak niewiele ich różni.

Kolejne kartki powieści przynoszą nie tylko prawdę o ludzkich uczuciach, emocjach oraz o tym, jak duży wpływ ma na nas nasze środowisko, ale też świeżą, mało znaną perspektywę powojennych Niemiec. Ogromne komplikacje i wielkie zmiany w życiu bohaterów powodują całkowite przewartościowanie ich dotychczasowego podejścia do świata i samych siebie. Główni bohaterowie  mają różne cele i pragnienia, ale wszystkich łączy niesamowita realność. Autor bazował na faktycznie zaistniałej sytuacji, historii opowiadanej mu przez jego dziadka i to da się odczuć.

„W domu innego” wyróżnia się nienagannym stylem i skłania do przemyśleń. Nie odbiera to jednak przyjemności i lekkości czytania. Jest to książka, od której ciężko się oderwać i gdyby nie brak odpowiedniej ilości wolnego czasu zapewne przeczytałabym ją za jednym, może dwoma podejściami. Ma jeden zasadniczy minus – jest za krótka! Z żalem dobrnęłam do końca powieści, odczuwając niedosyt. Przecież zmiana w bohaterach dopiero się rozpoczęła, ich życie dopiero zaczęło się porządkować, a dalsze ich losy ciągle pozostały otwarte i pełne możliwych rozwiązań. Po tak dobrej lekturze, bardzo trudno pogodzić się z tym, że nie dowiemy się, co dalej się z nimi działo.

Autor świetnie stworzył, a może odtworzył z opowieści dziadka, swoje postacie. Są realne, namacalne, barwne i stworzone z wielu warstw, które odkrywa się z prawdziwą przyjemnością. Co ciekawe, została zachowana również neutralność. Rhidian Brook nie podkreśla słuszności żadnej ze stron, ani nie rzuca światła własnych poglądów na poszczególne zdarzenia. Mam wrażenie, że cała historia ma na celu podkreślenie znanej maksymy - „Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce.”

Czytając powieść nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że opowiadana historia skończy się dobrze, ale zarazem lekturze towarzyszyło przyjemne uczucie spokoju, jakby pogodzenie się z losem bohaterów przelewało się na czytającego, pozwalając mu odnaleźć równowagę i w swoim życiu. Powieść składa się z wielu wątków, mniej i bardziej istotnych dla fabuły, jednak wszystkie zazębiają się ze sobą perfekcyjnie. „W domu innego” to powieść, którą będę serdecznie polecać. Z niecierpliwością czekam też na jej ekranizację.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Rhidian Brook, „W domu innego”, Warszawa, Wielka Litera, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat