„W dżungli życia” rozpoczyna się wątkami autobiograficznymi. Autorka pisze o swoim życiu – o anoreksji, narkotykach, gwałcie, alkoholu – i w te opowieści wplata garść porad rodem z taniego programu psychologicznego. Pawlikowska pomiędzy fragmentami o swoich wyborach i przygodach, próbuje przemycić tajemnicę życia. Życia szczęśliwego, bezstresowego i udanego. Próbuje przekazać nam swój sposób myślenia i swoje podejście do codziennych problemów. Szkoda tylko, że ten sposób jest tak bardzo naiwny i infantylny.
Początkowo wydawało mi się, że autobiograficzna część książki będzie interesująca i pozwoli mi trochę lepiej poznać znaną podróżniczkę. Niestety, mocno się pomyliłam.
Muszę przyznać, ze książkę czyta się bardzo, bardzo szybko. Nie dlatego jednak, że jest dobra i wciągająca, ale dlatego, że literki są duże, format mały, a treści na stronie tyle, co kot napłakał. Nie do końca rozumiem ideę rysunków na kartkach poradnika, ale cóż… Nie wszystko musi być dla mnie jasne. Podobnie ostatnia część książki: „P.S.” jest dla mnie całkowicie zbędna i nielogiczna. Jednostronicowe opowiadania autorki z czasów młodości ani nie pasują do całości, ani nie są interesujące.
Mam wrażenie, że jedynie osoby będące na bardzo ostrym zakręcie życiowym lub takie, które życia w ogóle nie znają, uznają tę książkę za wartościową.
Jeśli potrzebujecie książki, żeby wiedzieć, że wasze życie leży w waszych rękach – „W dżungli życia” bardzo Wam się spodoba. Dla mnie książka Pawlikowskiej jest niestety stratą czasu. Nie wnosi nic nowego. Niczego nowego nie uczy, a jedynie zabiera cenny czas, który mogłam poświęcić na coś innego.
Anna Otlik
(anna.otlik@dlalejdis.pl)
Beata Pawlikowska, „W dżungli życia”, Warszawa, G+J Gruner + Jahr Polska, 2013
Komentarze