Ann Vanderhoof w swojej najnowszej książce pt. „W krainie obfitości mango” postanowiła podzielić się z czytelnikami własnymi przeżyciami. Blisko 20 lat temu kobieta wraz ze swoim mężem – Stevem zdecydowali się na zrobienie czegoś zupełnie szalonego. Oboje pożegnali się z nudnymi obowiązki dnia codziennego, rzucili pracę i postanowili przeżyć przygodę swojego życia. Para zdecydowała się na wyruszenie w dwuletni rejs po Karaibach. Autorka postanowiła podzielić się z czytelnikami tym, co przeżyli przemierzając wiele tysięcy mil morskich.
„W krainie obfitości mango” to niezwykła podróż po kilkunastu krajach. Każdy z nich to zupełnie odmienne widoki, smaki, ale i dźwięki. Ann Vanderhoof po mistrzowsku odzwierciedla istotę każdego odwiedzanego państwa. Co więcej, czytając książkę niejednokrotnie poczułam się jakbym faktycznie była wiele kilometrów stąd, na przepięknych Karaibach. Czułam jakbym wraz z bohaterami spożywała wyśmienite jedzenie. To wszystko dzięki atmosferze, którą zbudowała autorka.
Książka ta to nie tylko suche informacje: tu jest tak i tak. To przede wszystkim bardzo emocjonalna opowieść o spełnieniu marzeń i zachwycie nad pięknem otaczającego świata. „W krainie obfitości mango” powstała z prawdziwej pasji, co widać na każdej stronie. W dobie wydawania dużej liczby książek podróżniczych naprawdę ciężko natrafić na taką perełkę.
Coś dla siebie znajdą w publikacji tej nie tylko miłośnicy podróżowania, ale również gotowania. Autorka zamieściła w niej kilkadziesiąt przepisów na regionalne przysmaki. Znajdziemy tu sposób przyrządzenia zarówno curry z kurczaka w mleku kokosowym z wyspiarskimi warzywami, jak i duszonego ślimaka lambi a la Lower Woburn. Może którąś z was zachęci to do rozpoczęcia eksperymentów w swojej kuchni? Myślę, że naprawdę warto czasem oderwać się od tradycyjnej, polskiej kuchni i spróbować czegoś nowego.
Książka „W krainie obfitości mango” naprawdę jest warta uwagi i poświęcenia czasu. Niech nie zraża was początkowo wydające się bardzo trudne, żeglarskie nazewnictwo. Szybko można się do niego przyzwyczaić. Nie mam nic wspólnego z pływaniem, nigdy nie byłam na jachcie, a nie sprawiło mi to większego problemu. Sięgnijcie po tę książkę i przeżyjcie niezwykle odprężającą przygodę. Przenieście się wiele kilometrów stąd i uwierzcie, że marzenia się spełniają! Na pewno Ann Vanderhoof udowodni wam, że to zdanie jest prawdziwe. Być może i wy zdecydujecie się na jakąś odmianę nudnej codzienności? A może chociaż na przeżycie niesamowitej, wakacyjnej przygody? Przeczytajcie tę książkę i same się przekonajcie!
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Ann Vanderhoof, „W krainie obfitości mango”, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2014
Komentarze