Przez chwilę upajają się niespodziewanie odzyskaną wolnością, by zaraz potem (po odkryciu pewnego niezwykle wartościowego szczegółu) ruszyć w pogoń za swoimi wybrankami.
Taka oryginalna zabawa w chowanego zapowiadała się interesująco. Obawiam się jednak, że nie została do końca przemyślana. Większość wyborów dwóch głównych bohaterów (Konstantego i Stana) była dla mnie niezrozumiała. Odnosiłam wrażenie, że autorce pasowało to do fabuły, ale nie potrafiła przekonać czytelnika, że są to decyzje naturalnie wynikające z kolei losów obu panów. Podczas lektury wyczuwa się wręcz, w sposób trudny do wytłumaczenia, obecność Krystyny Śmigielskiej, uniemożliwiając pełne zaangażowanie się w akcję książki.
Z tego braku swobody bohaterów, wynika także drugi element utrudniający odbiór „Gotowych na zmiany”, a mianowicie momentami dość chaotyczna akcja. Trudno jest nadążyć za tym, co się dzieje, ale bynajmniej nie wynika to z wartkiej akcji, a z braku ciągłości przyczynowo – skutkowej. W związku z tym kilkukrotnie musiałam cofać się o kilka akapitów, żeby sprawdzić, czy aby nie przeoczyłam jakiegoś ważnego fragmentu. Jak się okazywało – nie przeoczyłam, takiego elementu łączącego po prostu brakowało.
Pomimo tych paru mankamentów, nie mogę ocenić „Gotowych na zmiany” tylko źle. Książka miała w sobie pewien intrygujący pomysł, potencjał, który zagubił się niestety wraz z rozwojem akcji. A więc samą ideę, szkielet fabuły, należy ocenić na plus.
Podobnie nie można pominąć ciekawego stylu, jakim Krystyna Śmigielska opisuje perypetie dwóch panów. Dodać do tego należy prosty język i narrację, która mi osobiście przypadła do gustu dzięki wplecionej ironii i opisowi świata z przymrużeniem oka.
„Gotowe na zmiany” Krystyny Śmigielskiej to nie jest książka, która mogłaby się stać obowiązkową lekturą mola książkowego, ale z pewnością może stanowić interesujący przerywnik pomiędzy ambitniejszymi pozycjami wydawniczymi.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Krystyna Śmigielska, „Gotowe na zmiany”, Replika 2011
Komentarze