Bernardo, rycerz i oddany brat Zakonu Świętej Cekliny, umiłował rozum, księgi i wiedzę. Dlatego, gdy dawny kompan Nuño opowiada mu o spotkaniu z mitycznymi stworzeniami, w tym z jednorożcem, wojownik niechętnie podejmuje się wyprawy w poszukiwaniu wyjaśnienia tajemniczej kwestii. Jego początkowy sceptycyzm zostaje nadwyrężony, gdy okazuje się, że, podobnie jak Nuño, Bernardo widzi zjawiskowe zwierzęta, które nijak przystają do znanego mu świata. A widzi je tylko niewielu.
W tym Yebra. Podczas wędrówki mężczyźni napotykają na swej drodze tą tajemniczą, białowłosą dziewczynę. Obdarzona niezwykłymi mocami jest obiektem prześladowań lokalnej ludności. W Bernardzie i Nuñu znajduje godnych towarzyszy, tym bardziej, że cała trójka widzi dziwne stworzenia i wszyscy znają wiele tajemnic pilnie strzeżonych przez Świętą Ceklinę. Okazuje się, że Yebrze i jej bratu Janowi, nieżyjącemu już mnichowi, udało się otworzyć bramę do innego świata. Dziewczyna staje się przewodniczką wędrowców w drodze do Wrót, przez które można dostać się do równoległego wymiaru. Jednak przekroczenie portalu nie jest bezbolesne. No i wiąże się z wieloma zmianami w życiu śmiałków...
„Porta Coeli. Brama światów” to nie najgorzej zapowiadający się początek tetralogii fantasy. Nie jest to może literatura najwyższej próby, ale jeśli Vallejo nie wyczerpała pomysłów i mocy pisania w pierwszym tomie i kolejne będą tylko lepsze, to zapowiada się dość ciekawa seria. Niemniej, kilka kwestii wymaga doszlifowania. Przede wszystkim język. Można wybaczyć niekonsekwencje w stylizacji językowej poszczególnych postaci, ale miejscami grafomański styl po prostu mierzi. Ponadto, istnieje pewien rozdźwięk między tym, o czym traktuje książka i tym, jak traktuje. Vallejo czeka jeszcze długa droga do wypracowania spójnego, unikatowego sposobu posługiwania się słowem.
Drażni też oczywistość. W niewielu miejscach „Brama światów” autentycznie zaskakuje. Bystry czytelnik będzie potrafił przewidzieć ciąg dalszy wydarzeń, zanim te w pełni się rozwiną. Przez takie nonszalanckie i mało wyszukane sposoby prowadzenia akcji powieść wydaje się momentami zwyczajnie nudna. W końcu czasem trzeba poczuć ten dreszcz emocji, gdy się nie wie, co czeka na następnej stronie. A tak niestety tracą również ważne kwestie poruszane w powieści. Honor, odpowiedzialność, wiara, przywiązanie, miłość – podstawowe elementy egzystencji bohaterów przypominają w pośpiechu przyklejane kolorowe łatki. Fundamentalne kwestie są potraktowane w większości w sposób kosmetyczny, bez prawdziwej głębi.
Jednak nie należy tak całkiem spisać cyklu „Porta Coeli” na straty. Na pochwałę zasługuje umiejętny dobór elementów świata przedstawionego. Umieszczenie akcji w średniowiecznym świecie w okolicach Toledo i dość wierne odtworzenie tamtych realiów należy odnotować na plus. Ciekawe jest też połączenie elementów wiary w Boga z koniecznością zaakceptowania istnienia innej rzeczywistości. No i podziękujmy Susanie Vallejo za przywrócenie do literatury mitycznych jednorożców.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Susana Vallejo, „Brama światów”, Wydawnictwo Jaguar 2011
Komentarze