W poszukiwaniu „drugiej strony”

Recenzja książka "Brama światów".
Jak byście zareagowali, gdyby pewnego dnia na waszej drodze stanął dawno niewidziany przyjaciel i oznajmił, że spotkał jednorożca? Susana Vallejo sugeruje, że nie trzeba od razu pukać się w głowę...

Bernardo, rycerz i oddany brat Zakonu Świętej Cekliny, umiłował rozum, księgi i wiedzę. Dlatego, gdy dawny kompan Nuño opowiada mu o spotkaniu z mitycznymi stworzeniami, w tym z jednorożcem, wojownik niechętnie podejmuje się wyprawy w poszukiwaniu wyjaśnienia tajemniczej kwestii. Jego początkowy sceptycyzm zostaje nadwyrężony, gdy okazuje się, że, podobnie jak  Nuño, Bernardo widzi zjawiskowe zwierzęta, które nijak przystają do znanego mu świata. A widzi je tylko niewielu.

W tym Yebra. Podczas wędrówki mężczyźni napotykają na swej drodze tą tajemniczą, białowłosą dziewczynę. Obdarzona niezwykłymi mocami jest obiektem prześladowań lokalnej ludności. W Bernardzie i Nuñu znajduje godnych towarzyszy, tym bardziej, że cała trójka widzi dziwne stworzenia i wszyscy znają wiele tajemnic pilnie strzeżonych przez Świętą Ceklinę. Okazuje się, że Yebrze i jej bratu Janowi, nieżyjącemu już mnichowi, udało się otworzyć bramę do innego świata. Dziewczyna staje się przewodniczką wędrowców w drodze do Wrót, przez które można dostać się do równoległego wymiaru. Jednak przekroczenie portalu nie jest bezbolesne. No i wiąże się z wieloma zmianami w życiu śmiałków...

„Porta Coeli. Brama światów” to nie najgorzej zapowiadający się początek tetralogii fantasy. Nie jest to może literatura najwyższej próby, ale jeśli Vallejo nie wyczerpała pomysłów i mocy pisania w pierwszym tomie i kolejne będą tylko lepsze, to zapowiada się dość ciekawa seria. Niemniej, kilka kwestii wymaga doszlifowania. Przede wszystkim język. Można wybaczyć niekonsekwencje w stylizacji językowej poszczególnych postaci, ale miejscami grafomański styl po prostu mierzi. Ponadto, istnieje pewien rozdźwięk między tym, o czym traktuje książka i tym, jak traktuje. Vallejo czeka jeszcze długa droga do wypracowania spójnego, unikatowego sposobu posługiwania się słowem.

Drażni też oczywistość. W niewielu miejscach „Brama światów” autentycznie zaskakuje. Bystry czytelnik będzie potrafił przewidzieć ciąg dalszy wydarzeń, zanim te w pełni się rozwiną. Przez takie nonszalanckie i mało wyszukane sposoby prowadzenia akcji powieść wydaje się momentami zwyczajnie nudna. W końcu czasem trzeba poczuć ten dreszcz emocji, gdy się nie wie, co czeka na następnej stronie. A tak niestety tracą również ważne kwestie poruszane w powieści. Honor, odpowiedzialność, wiara, przywiązanie, miłość – podstawowe elementy egzystencji bohaterów przypominają w pośpiechu przyklejane kolorowe łatki. Fundamentalne kwestie są potraktowane w większości w sposób kosmetyczny, bez prawdziwej głębi.

Jednak nie należy tak całkiem spisać cyklu „Porta Coeli” na straty. Na pochwałę zasługuje umiejętny dobór elementów świata przedstawionego. Umieszczenie akcji w średniowiecznym świecie w okolicach Toledo i dość wierne odtworzenie tamtych realiów należy odnotować na plus. Ciekawe jest też połączenie elementów wiary w Boga z koniecznością zaakceptowania istnienia innej rzeczywistości. No i podziękujmy Susanie Vallejo za przywrócenie do literatury mitycznych jednorożców.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Susana Vallejo, „Brama światów”, Wydawnictwo Jaguar 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat