Pierwsze moje spotkanie z nową książką przywiodło mi na myśl dwa skojarzenia. Czarna okładka pełna zer wygląda zupełnie jak stare książki do matematyki, pieczołowicie składowane w moich piwnicznych szafkach, a służące niegdyś do przygotowań maturalnych. Równe rzędy cyfr z kolei do złudzenia przypominają mi system binarny, stosowany w informatyce. Obydwa tropy są jak najbardziej prawidłowe. Krótka książka, jakby zmalała przy wielkości skrywanej w sobie tajemnicy, liczne zdjęcia przedstawiające podróże bohatera i jego bliskich, lekko pożółkłe kartki, jakby pochodzące z dawnej epoki, zapraszają śmiało do zagadkowego i często niedocenianego świata matematyki. Naszym zadaniem jest tylko odpowiedzenie na to wyjątkowe zaproszenie i wyrażenie zgody na wspólną podróż do małej, ale jednocześnie pełnej tajemnic strefy liczb.
Autor opowiada nam o swoim dzieciństwie, gdy pływał razem z ojcem – kapitanem i resztą rodziny na statku wycieczkowym po wodach Morza Śródziemnego. Wspomina swoją pierwszą wizytę w kasynie, kiedy wtulony w ramiona stewarda Laciego, z zapartym tchem wpatrywał się w liczby zapisane pomiędzy metalowymi blaszkami na stole do gry. Wtedy rozpoczęła się jego największa przygoda, która trwa do dnia dzisiejszego – przyjaźń z królową nauk, pełna pytań bez odpowiedzi i wątpliwości, owiana wyjątkową aurą tajemniczości. Najważniejszym zadaniem jego życia stała się kwestia pochodzenia liczb. Amir, aby je zrealizować, przemierzył wiele krajów, wkładając całe swoje serce i siły w poznanie języka definiującego cały otaczający nas świat.
Mogłoby się wydawać, że ta książka zadowoli tylko i wyłącznie pasjonatów matematyki. Nic bardziej mylnego. Kolejne strony wciągają nas bezpowrotnie w świat liczb, przedstawiając nam go z zupełnie innej strony. Tutaj nie ma nudnych równań matematycznych, wykresów czy trudnych pierwiastków, spędzających sen z powiek wielu uczniom. Odkrywamy w zamian za to niesamowitą historię, która już od pierwszych lat życia stała się częścią każdego z nas. W końcu każdego dnia używamy cyfr do opisu rzeczywistości, nie zastanawiając się nawet przez chwilę, skąd one pochodzą i komu zawdzięczamy właśnie taki ich kształt. Wszyscy mówią nam, że stosujemy cyfry arabskie, jednak w Arabii liczby zapisywane są w zupełnie inny sposób. Jak więc wygląda ten wielki zagadkowy świat? Tego właśnie dowiecie się czytając tę książkę i podróżując po obcych, dalekich ziemiach razem z jej autorem.
Czy warto nabyć tę pozycję? Jestem pewna, że tak! Będzie nie tylko wspaniałym prezentem dla osób, które z ciekawością wertują kolejne książki opisujące królową nauk, ale także dla tych, którzy z uporem maniaka omijają matematykę, spychając ją na margines swojego życia. Zaprzyjaźnijcie się z cyframi i poznajcie ich fantastyczną historię – nie będziecie żałować!
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Amir D. Aczel, „W poszukiwaniu zera”, Prószyński i S-ka 2017
Komentarze