Autor najlepiej sprzedających się książek elektronicznych w Wielkiej Brytanii tym razem przedstawia postać sympatycznej sierżant Jessici Daniel. „W potrzasku” otwiera serię powieści kryminalnych idotyczy morderstw dokonanych w zamkniętych domach, którym prasa nadała przewrotny tytuł zabójstw Houdiniego. I tu nie wiadomo, czy jest to forma żartu, czy sprawę należy traktować śmiertelnie poważnie. Faktem jest, że zabójca wydostaje się z domów nie pozostawiając żadnych śladów, przy szczelnie zamkniętym domu.... bez użycia klucza. Jak to mówi jeden z bohaterów: „Jest krew-są trupy-jest sprzedaż”.
Dużą dozę sympatii wzbudza postać prowadzącej śledztwo Jessici Daniel, młodej kobiety, która niedawno awansowała, ale jednocześnie obawia się odpowiedzialności za swoje pierwsze śledztwo. W oddali pojawia się sylwetka Harrego, byłego szefa i jednocześnie podziwianego śledczego. Kerry Wilkinson wprowadza tu dość ciekawy wątek nauczyciela i uczennicy w policyjnej hierarchii.
„W potrzasku” to interesujący początek serii. Owszem, można się przyczepić do banalności wątku, który wielbiciele kryminału odkryją od razu. W tym przypadku najważniejsza jest sama przyjemność czytania, podążania za tropami. Również pani detektyw pomimo samotności i pracoholizmu jest postacią, którą można polubić, a wręcz trzymać kciuki za powodzenie jej śledztwa. Dobry kryminał nie może się udać bez ciekawej, niebanalnej, zmagającej się z własnymi problemami policjantki. Natomiast sam motyw zamkniętych drzwi można uznać za ciekawy, nawiązujący czarnym humorem do cyrkowych umiejętności. W powieściach kryminalnych wymyślono już wiele i niezwykle trudno w tym temacie o oryginalność. Zabójstwa Houdiniego mimo przewidywalności są w pewnej mierze nowością. Postać typowego dziennikarza Garrego Ashforda utrudnia a zarazem pomaga w śledztwie. Czytelnik na początku ma przesłanki na wątek romansowy, a może to tylko wrażenie i będzie jedynie przelotny seks bez zobowiązań.
Niewątpliwie jest to połączenie powieści kryminalnej z elementami prozy obyczajowej. Zatem wszystko jest tu złagodzone - jest mniej krwi, mniej brutalności, a pani detektyw jest postacią w miarę poukładaną. Banalny wpis na okładce o trzymającym w napięciu kryminale, od którego nie sposób się oderwać, jest jednak prawdziwy. Tekst jest napisany lekkim piórem, ma przyjemne flow, tak, że chce czytać się dalej i dalej. To bardzo dobra propozycja. Świadczy o tym niezwykła popularność serii, natomiast wielbiciele gatunku będą czuli lekki niedosyt.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Kerry Wilkinson, W potrzasku 2019, Wydawnictwo Dragon, Bielsko-Biała.
Komentarze