"W przyszłym roku w Jerozolimie" to tytuł, który może przykuwać uwagę, bez wątpienia. Możemy pokusić się o to, że jest on niezwykle symboliczny. Pojawia się tutaj motyw dążenia narodu żydowskiego do utworzenia własnego państwa. To ich marzenie, aby mieć własne miejsce na ziemi i pragnienie, aby zjednoczyć się z wyznawcami tej samej religii.
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że tytuł jest idealnie dopasowany do treści, co nie zdarza się zbyt często. O czym opowiada historia zamknięta w 800 stronach? Jest to przede wszystkim historia o zdradzie i zemście, możliwej i niemożliwej miłości, o wielkiej przygodzie w kraju pełnym nietolerancji i oburzenia.
Marian Miller, pracująca dla organizacji pozarządowej, zostaje poproszona o sporządzenie raportu o nielegalnych osiedlach żydowskich na terytorium Palestyny. Aby dobrze wywiązać się z zadania Marian chce mieć pewność, że dobrze rozumie sytuację po obydwu stronach konfliktu. W tym celu Marian aranżuje w Izraelu spotkanie z Ezekielem Zuckerem, starszym mężczyzną, który, jak wielu innych, ma wiele do powiedzenia, a także sporo do ukrycia. Ezekiel snuje swoją historię, jak gdyby była olbrzymią układanką z bardzo skomplikowanych drobnych elementów. Marian opowiada mu znaną sobie, arabską wersję tej historii. Dowiadujemy się z niej, że u schyłku XIX wieku rodzina Zuckerów została wypędzona z rodzinnej Rosji z powodu swojego żydowskiego pochodzenia. Doświadczywszy okrucieństwa i niesprawiedliwego traktowania za rządów cara, wyruszyła do Ziemi Obiecanej. Tam Zuckerowie kupili działkę należącą do Ziadsów, arabskiej rodziny, której głową był wtedy Ahmed. Dwóch mężczyzn, Ahmeda Ziada i Samuela Zuckera, połączyły więzy przyjaźni ponad religijnymi i politycznymi podziałami, która miała przetrwać pokolenia…
Julia Navarro stworzyła niezwykle przejmującą powieść, postacie, które nakreśliła na kartach nie są ołówkowe. Twardo stąpają po ziemi, są z krwi i kości, uparcie dążą do realizacji marzeń oraz wszelkiej maści celów. Temperamenty bohaterów są momentami tak gorące, że niemal czujemy je pod palcami na kartkach książki. Dla fanów historii, Navarro (po mistrzowsku wręcz) wplotła przeróżne wątki historyczne. Ich nagromadzenie momentami powoduje uczucie zagubienia i chęci odłożenia książki na moment na półkę, aby odetchnąć. Ale nie da się! Wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Spróbujcie sami. Zdecydowanie polecam.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
W przyszłym roku w Jerozolimie, Julia Navarro, Wydawnictwo: Albatros, rok wydania 2016
Komentarze