W sieci dworskich intryg i sprzecznych uczuć

Recenzja książki „Posępna litość”.
Ciekawe osadzenie losów Ismae na tle europejskiej historii, spora dawka akcji, wątek romansowy i szczypta magii dawnych bogów sprawiają, że „Posępną litość” czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Dzień ślubu to jeden z najważniejszych dni w życiu każdej kobiety. Dzień który wyobrażamy sobie w białej sukni, z welonem i ukochanym mężczyzną u boku. Nie był on jednak takim dla 17-letniej Ismae Rienne, niechcianej córki, którą ojciec postanowił wydać za hodowcę świń. A jednak to właśnie w tym dniu ślubu życie bohaterki „Posępnej litości” odmieniło się na zawsze.

Akcja powieści Robin LaFevers toczy się w XV-wiecznej Bretanii, gdzie, jak w całej Europie chrześcijaństwo coraz skuteczniej wypiera dawnych bogów, ale mimo to, wciąż tlą się tu ogniska starej wiary. Jednym z nich jest Zakon Mortaina – boga śmierci, w którym służą siostry – morderczynie. Właśnie tam trafia Ismae Rienne po brutalnym przebiegu swoich zaślubin. Bo choć pozornie dziewczyna niczym się nie wyróżnia, jest bardzo szczególną osobą – córką samego boga śmierci, o czym przypomina jej piętno pozostawione przez truciznę, którą własna matka chciała się jej pozbyć z łona.

Zakon Mortaina przyjmuje dziewczynę pod swoje skrzydła i w zamian za służbę patronowi oferuje jej szkolenie w profesji morderczyni. A ta okazuje się wielce przydatna w XV-wiecznej Bretanii, wówczas jeszcze niezależnym państwie, które po śmierci króla Franciszka II zmaga się z problemem elekcji kolejnego władcy i rosnącym zagrożeniem ze strony potężnego sąsiada – Francji. Aby poznać kulisy dworskich intryg i pomóc zagrożonej księżnie Annie, i oczywiście zabić tego, kogo napiętnuje Mortain, Ismae zostaje wysłana na dwór w towarzystwie szlachcica Gavriela Duvala.

Wielką zaletą „Posępnej litości” jest bez wątpienia to, że nie sposób nie polubić bohaterki powieści – z jednej strony to wciąż młoda niewinna dziewczyna z drugiej pełna zapału zabójczyni. Robin LaFevers nie tylko udało się stworzyć bardzo wyrazistą postać, ale też dobrze pokazać rosnącą niepewność Ismae. Początkowo ślepo posłuszna Zakonowi Mortaina dziewczyna z czasem zaczyna mieć coraz więcej wątpliwości. Czy powinna słuchać matki przełożonej, czy zaufać własnym instynktom? Czy każdy zasługuje na śmierć? I czy zawsze zabicie kogoś jest najlepszym rozwiązaniem? Dla zachowania wiarygodności udaje ona bowiem kochankę Duvala, a jak nietrudno się domyślić w pewnym momencie ta gra coraz bardziej przestaje się różnić od rzeczywistości. I tak na dworze księżnej Anny Ismae trafia nie tylko w siec politycznych intryg, ale także własnych uczuć.

Ciekawe osadzenie losów Ismae na tle europejskiej historii, spora dawka akcji, wątek romansowy i szczypta magii dawnych bogów sprawiają, że „Posępną litość” czyta się z prawdziwą przyjemnością. A na domiar tego, mimo pewnych przewidywalnych wątków takich, jak wspomniany romans, Robin LaFevers umiejętnie prowadzi akcję swojej powieści nie pozwala czytelnikowi łatwo przewidzieć przebiegu zdarzeń i zaskakuje kolejnymi zwrotami akcji. Wszystko to sprawia, ze zdecydowanie polecam „Posępną litość”, chociaż w mojej opinii nie jest ona wcale tak posępna, jak zapowiada tytuł.

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Robin LaFevers, „Posępna litość”, Fabryka Słów 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat