„W słońcu i w deszczu” – recenzja

Recenzja książki „W słońcu i w deszczu”.
Opowieść o budowaniu wspólnej przyszłości i dążeniu do realizacji marzeń pomimo przeciwności losu…

Trwają przygotowania do dnia, w którym Dooley i Lace powiedzą sobie sakramentalne tak. Młodzi ludzie całe pokłady swojej energii poświęcają na zorganizowanie zgodnie ze swoimi marzeniami wspólnego życia, które właśnie rozpoczynają. Nowe życie wydaje im się doskonałe, ale również napawa strachem. Pieniądze odziedziczone przez Dooleya wystarczyły bowiem na naukę w szkole weterynaryjnej, zakup farmy i urządzenie lecznicy, a w chwili obecnej zostały ich jedynie niewielkie pokłady. Dalsze życie zakochanych zależne jest wyłącznie od nich, ponieważ odmówili pomocy materialnej od rodziców i zadecydowali, że będą żyli z dochodu jaki przyniesie klinika. Choć ich wesele ma być skromne, potrzebne są środki finansowe na utrzymanie posiadłości oraz wypłaty dla pracowników. Lace zajmuje się malarstwem. Jest to praca, którą naprawdę kocha i co najważniejsze zaczyna przynosić bardzo zadowalające dochody. Jej największym marzenie jest jednak praca z Dooleyem w lecznicy. Młodych ludzi łączą wspólne doświadczenia – obydwoje mają za sobą trudne dzieciństwo, jednak zostali adoptowani przez ludzi, którzy dali im wszystko co do szczęścia potrzebne. Obydwoje pracowali również ciężko na studiach, by coś w życiu osiągnąć. Czy ich wspólne życie będzie wyglądało tak, jak je sobie wymarzyli?

Książka jest przeplatana wpisami z pamiętnika Dooleya, pełnymi osobistych przemyśleń Lace. Opowiada w nich nie tylko o dobrych chwilach, ale również o trudnych i bolesnych przeżyciach, o swoim dzieciństwie oraz wkraczaniu w dorosłe życie. Akcja powieści dzieje się przede wszystkim na farmie w Meadowgate. Jest to niezwykle urokliwa i klimatyczna okolica. Autorka opisuje tamtejsze życie. Pokazuje jak wiele wysiłku trzeba włożyć w pracę na roli oraz opiekę nad zwierzętami. Mimo ogromnych wysiłków jakich ta praca wymaga, jest ona jednak dla niektórych całym życiem, tak jak dla głównych bohaterów książki.

„W słońcu i w deszczu” to kolejny tom z cyklu powieści o Mitford. Byłam bardzo zaskoczona, że Jan Karon napisała już tak wiele książek, a ja jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej z nich. Z tego powodu miałam pewne obawy. Myślałam, że nie czytając poprzednich tomów będę trochę niedoinformowana, jednak nic podobnego nie miało miejsca. Autorka skonstruowała powieść w taki sposób, że świetnie się ją czyta nawet osobie, która nie miała nigdy kontaktu z twórczością autorki. Książka jest napisana z niesamowitą lekkością, co sprawia, że czyta się ją błyskawicznie, a co najważniejsze jest niesamowicie wciągająca. Kiedy musiałam odłożyć ją nawet na chwilę nie mogłam się doczekać kiedy poznam dalsze losy bohaterów, którzy wzbudzili we mnie ogromną sympatię i szczerze im kibicowałam.

Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)

Jan Karon, „W słońcu i w deszczu”, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat