Od początku spotkania z lekturą wiele wskazuje na to, że powieść będzie oscylowała wokół modnych w literaturze kobiecej tematów. Bohaterka nie ma satysfakcjonującej pracy, nie jest w związku, brak w jej życiu stałości i poczucia bezpieczeństwa, ma za to przyjaciółki i złośliwego i kapryśnego kota, który wydaje się być odbiciem rozterek Julii.
Akcja zaczyna nabierać tempa, kiedy Julia otrzymuje wraz z kilkoma innymi pamiątkami po zmarłej ciotce list, który – jak się okazuje – jest listem napisanym przez prababcię bohaterki. Tu znów zaczyna „wiać” bardzo pospolitymi rozwiązaniami fabularnymi, ale warto poczekać z oceną do końca. Wraz z rozwojem wydarzeń Julia postanawia odnaleźć odpowiedzi na pytania o to, co spotkało krewną i co oznaczają poszczególne informacje zapisane na odziedziczonych kartach.
Sporo z tego, co spotyka Julię sprawia czytelnikowi sporo przyjemności – historia rodu dopowiadana krok po kroku, barwne sylwetki przyjaciółek, które pomagają jej w poszukiwaniach brakujących elementów, a także trochę „magicznych” elementów - zamieszany w historię hrabia i atmosfera minionych wieków. Życie głównej bohaterki zmienia się diametralnie, ponieważ zaczyna nim rządzić to, co jest w życiu naprawdę ważne.
Na pewno wymagający czytelnik znajdzie coś, co może się wydawać nie najlepszym rozwiązaniem. Mimo to powieść „Szukaj mnie” zasługuje na uwagę, ponieważ pokazuje, że zawsze warto jest ruszyć w kierunku czegoś, co nas inspiruje, ciekawi, zachęca do działania. Poza tym w tej książce jest też to, co często zdobywa sympatię czytelniczek – rodzaj dialogu dwóch z pozoru odległych światów.
Sylwia Błażejczyk
(sylwia.blazejczyk@dlalejdis.pl)
Weronika Wierzchowska, Szukaj mnie, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2014.
Komentarze