W życiu za wszystko się płaci

Recenzja książki „Marzenia i tajemnice”.
„Marzenia i tajemnice” to znacznie więcej niż tylko wspomnienia kobiety, do rodziny której podstępnie wkradła się polityka.

Danuta Wałęsa swoją książkę dedykowała dzieciom. Ma ich ośmioro: czterech chłopców i cztery dziewczynki. Był czas, gdy była dla nich i matką, i ojcem. Pierwsza Dama (choć sama Danuta Wałęsa nie lubi tego określenia), jako osoba publiczna, wzbudza zainteresowanie i zwykłą ludzką ciekawość. Jak wygląda życie u boku prezydenta? Jak przyzwyczaić się do ochrony? Jak to jest, gdy nagle trzeba towarzyszyć mężowi podczas spotkań z głowami państw? I wreszcie czy można nie zwariować od tego, że każdy gest, każdy krok, każde słowo czy wygląd jest szeroko komentowane, omawiane, krytykowane? Danuta Wałęsa w „Marzeniach i tajemnicach” zdradza to i o wiele więcej. Jej opowieść rozpoczyna się na długo przed 1990 rokiem, gdy Lech Wałęsa objął funkcję prezydenta. A jest to opowieść niezwykle szczera i prawdziwa, a dzięki temu poruszająca wyobraźnię i serce.

Danutę (właściwie Mirosławę Danutę) poznajemy jako małą dziewczynkę, mieszkającą w skromnych warunkach na wsi, z której marzyła kiedyś wyjechać. Ambitna i zdeterminowana była, odkąd pamięta. Choć edukację szkolną skończyła w wieku 14 lat, podkreśla, że najlepszą szkołę dało jej samo życie. Z rodzinnej wsi wyjechała, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja. A później wszystko już potoczyło się tak, jakby jej spotkanie i później życie z Lechem Wałęsą było starannie zaplanowane.

„Marzenia i tajemnice” napisane zostały językiem prostym, w nieco gawędziarskim stylu. Tak, jakby dzieci i wnuki zebrały się przy kominku, aby wysłuchać historii seniorki rodu. W ogóle od tej książki bije takie naturalne ciepło, nawet jeśli niektóre epizody z życia Danuty nie należą do najprzyjemniejszych.

„Marzenia i tajemnice” to znacznie więcej niż tylko wspomnienia kobiety, do rodziny której podstępnie wkradła się polityka. To manifest niezależności, kobiecej siły, ale także ogromnego osamotnienia, gdy jest się zawsze stawianą na drugim planie. Były takie momenty w książce, gdy czułam święte oburzenie, czułam, że pomimo walki o pełną rodzinę, którą Danuta Wałęsa z niezwykłą determinacją toczyła przez lata, niestety przegrała z polityką. I nawet teraz, z nutką żalu dodaje żona byłego prezydenta, gdy wreszcie mogłaby nacieszyć się w pełni mężem, ten wymienił ją na komputer.

Poza treścią, niezwykle interesującym elementem książki są także liczne zdjęcia – zarówno te oficjalne, związane z działalnością Lecha Wałęsy, jak i takie zupełnie prywatne, wyciągnięte z rodzinnego albumu.

Słyszałam takie uwagi, że „Marzenia i tajemnice” zostały napisane pod dyktando Lecha Wałęsy. Po przeczytaniu tej książki bardzo wątpię w tę teorię. Za dużo w tej historii szczerości, otwartości, odwagi, zwykłych kobiecych rozterek i krytyki, także pod adresem męża. I, co też zwraca uwagę, bardzo mało w niej tytułowych marzeń, szczególnie tych osobistych, egoistycznych. Dużo za to w Danucie Wałęsie idealizmu, którego nie potrafił zniszczyć nawet najbardziej nieprzychylny los.

Pośród kilku przewijających się w całej książce myśli, którymi kierowała się w życiu Danuta Wałęsa, jest i taka, że w życiu za wszystko się płaci. Odnoszę nieodparte wrażenie, że ona jako kobieta i jako żona, zapłaciła bardzo wysoką cenę nie za swoje, a za wybory swojego męża.

„Marzenia i tajemnice” to książka, do której warto zajrzeć. A gdy się już zajrzy, to z pewnością nie wypuści się jej tak łatwo z rąk.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Danuta Wałęsa „Marzenia i tajemnice”, oprac. Piotr Adamowicz, Wydawnictwo Literackie 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat