Farah Hafi jest dziennikarką, która nie boi się obnażyć nawet najgorszej prawdy. Poszukiwana przez służby specjalne całego świata musi uciekać, aby rozwiązać sprawę, którą zajęła się w poprzednim tomie Trylogii Hartlandzkiej. Przez własne działania została niesłusznie oskarżona za porwanie zakładników w Moskwie. Udało się jej jednak zbiec i zamierza odkryć prawdę za wszelką cenę.
Ucieka do Dżakarty, gdzie zamierza dalej zajmować się rozpracowaniem przestępczej działalności rosyjskiego oligarchy Walentina Ławrowa. Za dużo niewidomych i ślepych uliczek spowalnia dochodzenie, ale kobieta się nie poddaje. Z pomocą Paula Chapelle, również dziennikarza, ma zamiar upublicznić sprawę. Mężczyzna odkrywa nowe informacje w Johannesbugu oraz Moskwie. Tym sposobem rozpracowują grupę przestępczą, która działa na całym świecie. Niestety będą musieli walczyć o przetrwanie oraz z własną przeszłością. Czy wyjdą z tego całego? Czy społeczeństwo nareszcie pozna prawdę o nielegalnych działalnościach?
Trylogia Harlandzka porównywana jest do Millenium Stiega Larsssona. Ciężko jest mi się do tego odnieść, ponieważ czytałam tylko Dziewczynę z tatuażem, a odniesień do innych książek nie lubię. Każda powieść jest wyjątkowa i unikatowa. Mogą pojawiać się podobne schematy, ale nie będzie dwóch takich samych dzieł. Dlatego chętnie sięgnęłam po Walkę cieni. Pierwszy tom był naprawdę dobry, dlatego liczyłam na powtórkę.
Kiedy widzę słowo thriller, oczekuje czegoś wstrząsającego, życiowego, zdumiewającego i przez co nie będę mogła zasnąć. Nie ze strachu, ale z obawy co do prawdziwości opisywanych wydarzeń. A co, jeśli to wszystko dzieje się właśnie teraz, a ja żyje sobie w Polsce, całkowicie nieświadoma? Właśnie takie książki: dające do myślenia i prawdziwe, to idealna odskocznia, od przesłodzonych romansów. To właśnie dostałam, kiedy sięgnęłam po Walkę cieni. Spiski polityczne, emocje, rozterki, walkę, chęć przetrwania, brudne spiski. Normalnie czułam krew, pot i łzy.
Bohaterka jest bardzo silną postacią, nie obdartą jednak z realizmu. Mistrzyni pencak silat, dziennikarka, ale również uczuciowa kobieta. Ma ognisty temperament, jest bystra, zagadkowa i nie wiadomo, co zrobi za chwilę. Ma jednak swoje słabości, które pakują ją w kłopoty. Inni bohaterowie są tylko tłem dla jej działań. Nawet Paul Chapelle, który wspiera Farah, nie może się z nią równać. Trzeba jednak przyznać, że postacie są wyraziste i dobrze wykreowane.
Wydarzenia z pierwszego tomu: handel dziećmi, wyzysk, narkotyki i prostytucja są cały czas tłem historii. Farah chce oczyścić swoje imię i ujawnić globalny spisek. Autor bardzo dobrze pokazał walkę jednostki ze skorumpowanym systemem. Wydarzenia w drugiej części są jeszcze bardziej realistyczne, brutalne. Fabuła czasami aż za bardzo pędzi do przodu. Brakowało mi trochę momentów przestoju, które choć trochę dałyby wytchnienie.
Styl twórcy jest przystępny, a powieść czyta się szybko. W lekki sposób opisuje naprawdę ciężkie tematy. Ma się dostęp do wszystkich wydarzeń, co pozwala na lepsze śledzenie fabuły. Narracja jest wieloosobowa. Wykreowany świat pobudza wyobraźnię, dzięki czemu lepiej można zrozumieć powieść. Zakończenie daje niedosyt i pragnienie posiadani kolejnego tomu.
Walka cieni, to książka warta polecenia wielbicielom gatunku, jak i zastanawiającym się nad startem z thrillerem. Mnogość wątków daje porządnego kopa wyobraźni, a ciekawi bohaterowie podsycają akcję. Połączenie trudnych tematów z wewnętrznymi demonami postaci to strzał w dziesiątkę. Walter Lucius zrobił kolejny raz rozpiernicz w moim wnętrzu.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Walter Lucius, Walka cieni, Warszawa, Wydawnictwo Amber Sp. z o.o., 2018
Komentarze