Swoje dzieło autorka oparła na wyjątkowej szczerości i próbie oddania prawdy o sobie i otoczeniu, z którym przyszło jej się zmierzyć w świecie pełnym zależności od mężczyzn i przerażającej biedy.
Baby Halder napisała swoją książkę w wyjątkowych okolicznościach, starając się oddać prawdę o swoim świecie, by nie tylko inni mogli go poznać, ale również by samej się z nim rozliczyć. Opisała wszystko w sposób prosty i surowy, podkreślając w ten sposób autentyczność swoich uczuć, reakcji i sytuacji, w których musiała walczyć o siebie i swoje dzieci. Przedstawiła nam świat, którego nie potrafimy pojąć w sposób racjonalny za sprawą różnic kulturowych. Czytając jej wspomnienia, zderzamy się z rzeczywistością tak okrutną i niesprawiedliwą, że wręcz irracjonalną.
Gdy Baby Halder była małą dziewczynką matka odeszła, pozostawiając ją i jej rodzeństwo pod opieką nieczułego i egoistycznego ojca, który nie dbał o swoje dzieci, mając za nic ich szczęście, a nawet życie. Od najmłodszych lat wszelakie obowiązki i zmartwienia domowe spoczywały na jej barkach. W wieku 12 lat ojciec i macocha wydali ją za mąż za zupełnie obcego i o wiele lat starszego od niej mężczyznę, który w szybkim czasie okazał się człowiekiem okrutnym i pozbawionym serca. Już dwa lata po ślubie w okropnych męczarniach urodziła mu pierwszego syna, którego przyjście na świat prawie przypłaciła życiem. Z problemami i strachem zostawała zupełnie sama, musząc walczyć o przetrwanie swoje i dzieci. Jej ambicje i pragnienie wiedzy było tłamszone przez okrutną codzienność, której musiała sprostać. Zrozpaczona i przemęczona codziennymi zmaganiami z mężem tyranem, którego musiała wręcz błagać o jakiekolwiek środki na życie, postanowiła wreszcie uciec, zabierając ze sobą trójkę swoich dzieci.
Po długiej i trudnej podróży dotarła do Delhi, gdzie zaczęła pracować jako służąca w bogatych domach. Zmagała się z niesprawiedliwymi pracodawcami i ciężarem pogodzenia ciężkiej, wielogodzinnej pracy z wychowywaniem dzieci. Wreszcie trafiła do domu pewnego profesora, co na zawsze zmieniło jej życie i pozwoliło odnaleźć swoje szczęście i miejsce na ziemi. To właśnie dzięki czułości i dobremu sercu tego człowieka Baby Halder mogła nie tylko podjąć pracę na uczciwych warunkach w miejscu, w którym traktowano ją jak najbliższą rodzinę, ale także zachęcił on ją do spisania swojej niezwykłej historii i popchnął w stronę pisarstwa.
Baby Halder za namową profesora, który stał się nie tylko jej mentorem, ale także kochającym rodzicem, spisała swoją nieprzeciętną historię o walce o szczęście i prawo do godnej egzystencji. Przedstawiła czytelnikom nie tylko pełne szczerości zestawienie swoich doświadczeń, ale także uczciwy obraz kultury i obyczajów hinduskich. Kompozycja językowa jest prosta i często stosunkowo szorstka za sprawą luźnej formy opartej na tytułowych zapiskach. „Zapiski hinduskiej służącej” to interesująca i inspirująca opowieść.
Poza kwestią językową, interesujący w niniejszym pamiętniku jest sam autoportret autorki, który nie tylko opiera się na przedstawieniu sytuacji w jakich się znalazła i jej reakcji czy uczuć w stosunku do nich, ale także obrazuje swoistą metamorfozę pisarki. Z niepewnej i biernie znoszącej ból i cierpienie dziewczyny przeobraziła się stopniowo w kobietę walczącą o siebie i dzieci, kobietę pełną determinacji, by samodzielnie utrzymać swoją rodzinę i spragnioną poszerzania umiejętności pisarskich. W miarę lektury coraz bardziej dominuje poczucie dystansu autorki wobec swoich wspomnień z okresu mieszkania z ojcem i macochą, a później już z mężem. Opowieść jest snuta w sposób surowy i pozbawiony ładunku emocjonalnego, co paradoksalnie wywołuje u czytelnika burzę odczuć. Są jednak liczne fragmenty, w których autorka nie tyle przywołuje dane uczucia czy sytuacje, ale wręcz je rozpamiętuje i opisuje tak jakby sama potrzebowała je odpowiednio zinterpretować i pojąć. Ujmujące w opowieści Baby Halder jest to, że nie odnajdziemy w niej użalania się nad własnym losem, ale jedynie próbę pogodzenia się z nim i rzetelne, choć łagodne ujęcie swej historii w odpowiednie słowa. Czytając opowieść Baby Halder, nie da się uciec od poczucia, że jest ona swoistą formą autoterapii pisarki, która dzięki zmierzeniu się ze swoimi wspomnieniami, mogła jednocześnie się od niej uwolnić, by cieszyć się nowym życiem.
Agnieszka Ziętek
(agnieszka.zietek@dlalejdis.pl)
Baby Halder, „Zapiski hinduskiej służącej”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze