Krystynie Mirek udało się w z pozoru banalnej historii przemycić mnóstwo realnych życiowych potyczek, z którymi musimy się zmagać na co dzień. Maja z dnia na dzień pozostaje sama z małym dzieckiem na głowie, bo szanowny tatuś stwierdza, że właściwie to on dziecka (o zgrozo!) nie chciał. Zabiera zatem manatki i zrywa całkowicie kontakt. Jakby tego było mało, kobieta w pakiecie ze złamanym sercem i potężnym rozczarowaniem zbiera jeszcze cięgi w pracy. Jej szef jest tyranem niezdolnym do dobrego słowa, a Maja w obawie przed nagłą utratą pracy, stara się jeszcze bardziej, zaniedbując tym samym synka. Taka sytuacja na dłuższą metę musi przynieść jakieś konsekwencje.
Maja staje się, bez wątpienia, uosobieniem wszystkich kobiet, które muszą zmagać się z samotnym macierzyństwem, pracą ponad siłę w obawie przed pozostaniem na bruku, która w dodatku prowadzi do bardzo trudnych decyzji. Krystyna Mirek pokazuje, do czego jest zdolna kobieta w trosce o swoje dziecko i że złamane serce kiedyś musi się znowu zakochać, choćbyśmy się przed tym broniły rękami i nogami.
„Pojedynek uczuć” to również książka o mężczyznach, tych odpowiedzialnych i tych trochę mniej. Tych przerażająco słabych i tych walczących. Tych, którzy za błędy płacą i tych, którzy po rozum do głowy przychodzą o wiele za późno.
Tak naprawdę książka „Pojedynek uczuć” uświadamia, że życie to tak naprawdę ciągłe pasmo mniejszych i większych walk także (a może zwłaszcza) o uczucia. I to je właśnie toczyć najtrudniej i to one potrafią zranić najbardziej dotkliwie. Zawsze kogoś zaboli bardziej, ale zawsze też ktoś wyjdzie z takiej walki zwycięsko.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Krystyna Mirek, „Pojedynek uczuć”, Feeria 2013
Komentarze