Wampirzy szczyt szczytów

Recenzja książki "Wszyscy martwi razem".
„Może byłam ciekawa, jak wygląda wampirzy szczyt?

Chciałam przyciągnąć do siebie uwagę większej liczby nieumarłych członków społeczeństwa? Chciałam być znana jako miłośniczka kłów, jedna z tych kobiet, które wprost uwielbiają «żywe trupy»?”

Kilka miesięcy wcześniej Sookie Stackhouse, oficjalnie kelnerka, prywatnie telepatka z domieszką krwi wróżek, obiecała uczestniczyć w wampirzej konferencji jako wysoko opłacana pracownica Sophie-Anne Leclerq – królowej. Ma tam być w charakterze… ludzkiego licznika Geigera. Będzie sprawdzać w głowach ludzkich towarzyszy wampirów (myśli samych wampirów są dla niej niewidoczne), czy nie mają ochoty oszukiwać nie tylko w transakcjach, ale również na procesie przeciw jej pracodawczyni. Jednak teraz, kiedy szczyt jest coraz bliżej, ogarniają ją wątpliwości. Z jednej strony, cieszy się na wyjazd poza miasteczko, do Rhodes. Z drugiej – zdaje sobie sprawę z grożących niebezpieczeństw. Ostrzega ją także przed nimi Claudine, jej dobra, pełnokrwista wróżka. Tym, co pociesza i uspakaja bohaterkę jest uczestniczący w wydarzeniu Quinn – tygrysołak, za którym Sookie poszłaby wszędzie, a najchętniej do łóżka…

Sookie nie pierwszy raz staje oko w oko z zagrożeniem. „Wszyscy martwi razem” to już siódma część sagi autorstwa Charlaine Harris, więc do tej pory bohaterka kilka razy otarła się o śmierć. Nie jest to trudne, jeśli przebywa się tak blisko z wampirami, wilkołakami, pumołakami i innymi zmiennokształtnymi. Pięć lat po tak zwanym „Wielkim Ujawnieniu”, czyli ich wyjściu z ukrycia, nic już nie jest takie samo. Ludzie, którzy nie ukrywają kontaktów z istotami mroku, muszą się godzić na krytykę. Powstają pierwsze organizacje, na przykład Bractwo Słońca, które głośno mówią o braku tolerancji dla tych, których serce przestało już dawno bić, i cicho szepczą o spisku. Trzeba naprawdę uważać.

Jakby tego było mało, Nowy Orlean został zniszczony przez huragan Katrina (który rzeczywiście miał miejsce w 2005 roku). Straty w poddanych oraz finansowe poważnie nadszarpnęły pozycję królowej. Istoty ludzkie chcą, by wampiry wróciły do metropolii, bo wiążą z tym powrót turystów do miasta. Nikt nie zdaje sobie sprawy z kłopotów, z jakimi borykają się nieumarli.

Seria o Sookie nie jest zaliczana do ambitnej literatury, ale jeśli szukacie czegoś na lato związanego z wampirami dla siebie, dorastającej córki lub siostry – trafiliście w dziesiątkę. Charlaine Harris ma lekkie pióro, historia jest niezbyt skomplikowana, ale łatwa w odbiorze i – co najważniejsze – przyjemna. Jest sporo humoru, morderstw i intryg. Jeśli sięgniecie po książkę od tomu siódmego, na pewno będziecie chcieli nadrobić zaległości. I w październiku tego roku będziecie szukać na półkach księgarń kolejnej części – „Gorzej niż martwy”. A być może spodoba wam się gra na podstawie książki, inspirowana serialem „Czysta krew”  –  Dying for Daylight?

Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)

Charlaine Harris, „Wszyscy martwi razem”, MAG, Warszawa 2011.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat