Jeffrey Eugenides to amerykański pisarz, twórca słynnej książki „Middlesex”, za którą otrzymał Nagrodę Pulitzera! Nie miałam okazji jej poznać, ale jakby na pocieszenie wpadła mi ręce inna pozycja tego autora - „Intryga małżeńska”. Długo nie trzeba mnie było do niej zachęcać.
Lata osiemdziesiąte XX wieku, Uniwersytet Browna na terenie amerykańskiego kampusu. Bohaterami jest trójka przyjaciół, powiązana dość złożonymi relacjami. Madeleine, piękna i niezależna, inteligentny i nieco zwariowany Leonard oraz Mitchell, zafascynowany kulturą i religią Wschodu. Młodzi, już nie dzieci, ale jeszcze nie w pełni dorośli. Bawią się na imprezach, szaleją, piją, próbują palenia marihuany, odkrywają własną cielesność i związane z tym kwestie. A przy tym przeżywają miłosne uniesienia lub zawody, starają się znaleźć swój sposób na lęki i problemy, zadają pytania egzystencjalne i zastanawiają się, co robić w życiu. Czy znajdą odpowiedzi na swoje pytania? Czy dane im będzie zaznać szczęścia czy może bólu i goryczy?
„Intryga małżeńska” to nietypowa, wciągająca książka! Z ironią, humorem, miejscami absurdem napisana powieść, przy której znudzenie nam nie grozi. Jednak warstwa rozrywkowa jest tu tylko wstępem do głębszych przemyśleń i refleksji nad naturą młodych ludzi, nad ich potrzebami i zmaganiem z samym sobą. Dla miłośników psychologicznych odnośników będzie to z pewnością duży plus! Nie zabraknie tu również historycznych i obyczajowych elementów, idealnie wkomponowanych w całość. Niemałą rolę w książce zajmuje też literatura, która nadała opowieści nieco inny wymiar. Co więcej, autor wyeksponował najważniejsze momenty młodości, skupił się na niełatwych decyzjach, które będą rzutować na przyszłości bohaterów i wpłyną na ukształtowanie ich osobowości. Ta wewnętrzna przemiana jest tu doskonale widoczna. Sylwetki poszczególnych postaci są naszkicowane realistycznie i bez sztuczności, co jest oczywiście bardzo ważne. Często będzie tu pokazany kontrast między umysłem i ciałem, sercem a rozumem, potrzebą a powściągnięciem się. Nie zabraknie także silnych i skrajnych emocji, miłości, przyjaźni, niepewności, sceptycyzmu, ryzyka czy pytań bez odpowiedzi. Język jest barwny i plastyczny, dlatego całość czyta się dość dobrze, choć podejmowana tematyka do lekkich nie należy.
„Intryga małżeńska” to niezwykła lektura, przy której czas płynie niezauważalnie. Jest to opowieść o dojrzewaniu i burzliwym wchodzeniu w dorosłość, wolnej woli, szukaniu swojego miejsca w świecie i odkrywaniu własnej tożsamości. To również książka o wygórowanych ambicjach, wielkich marzeniach, szalonych decyzjach, próbie uchwycenia ulotności oraz zachowaniu beztroskiej młodości. Polecam, zwłaszcza jeżeli lubicie niesztampowe książki!
Emilia Zubrycka
(emilia.zubrycka@dlalejdis.pl)
Jeffrey Eugenides, „Intryga małżeńska”, Znak, Kraków 2013
Komentarze