Jeśli jednak okazuje się, że wybranka mieszka na drugim końcu świata, a wszelki kontakt wymaga niemałej logistyki czasowej i sporych nakładów finansowych, to taką próbę są w stanie przetrwać tylko prawdziwie zakochane pary – jak Justyna i Joan, które walczą o każdą wspólną chwilę, o każde słowo, każdy pocałunek. Podróże między Polską a Stanami Zjednoczonymi, zmaganie się z chronicznym brakiem funduszy potrzebnych do budowania wspólnego życia, walka o godny i w miarę bezbolesny rozwód – to tylko kilka problemów, z którymi muszą zmierzyć się zakochane kobiety. Obie jednak wiedzą, że w tym przypadku warto podjąć trud i zabiegać o swoje szczęście. Justyna i Joan po latach trudnych doświadczeń w końcu postanawiają odrzucić te elementy przeszłości, które sprawiły, że do tej pory broniły się przed prawdziwą miłością.
Justyna wie, że musi odrzucić twardą chrześcijańską moralność swojego dziadka, uporządkować swoje odczucia w stosunku do rodziców, zapomnieć o wykorzystującym ją byłym partnerze. Zgubiona i nieporadna tłumaczka i redaktorka, borykająca się z ciągłym brakiem pieniędzy, wciąż rozpatruje błędy przeszłości i roztrząsa rodzinne konflikty. Ojciec alkoholik, uległa matka, kategoryczny dziadek ze swoją surowością to jej brzemię, które z trudem nosi każdego dnia. Joan z kolei wie, co oznacza zdrada, konieczność ukrywania swojej prawdziwej tożsamości, patrzenie na śmierć ukochanego zwierzęcia. Obie ciężko doświadczone, gotowe są rozpocząć wspólne życie.
„Welon Weroniki” to sklejona z fragmentów dwóch historii powieść o poszukiwaniu prawdy o samym sobie, godzenia się ze swoim życiem, ze swoimi bliskimi. Mickey Okrent stworzyła opowieść soczystą, mocno naładowaną treścią, a jednocześnie bardzo emocjonalną. Niestety, momentami bohaterki powieści w swojej wewnętrznej walce z własnymi odczuciami i emocjami były wręcz niemożliwie irytujące. Szczególnie nie do polubienia jest Joan, której walka o dzieci z byłym mężem sprawia, że emocje odbierają jej rozum. Fakt, że po tylu bezsensowych awanturach i trudnych słowach, które padły z jej ust pod adresem Justyny, ta nadal decyduje się z nią być, świadczyć może wręcz o lekkich skłonnościach masochistycznych. Co zresztą pasowałoby do wcześniejszego portretu tej bohaterki – nieco bezwolnej, nieporadnej, którą można przekonać niemal do wszystkiego, włącznie ze zmianą orientacji seksualnej. Denerwować może również styl polegający na częstej zmianie perspektywy mówienia, trochę taka nieudolna próba naśladowania Vargasa Llosy.
Oczywiście, można wszelkie niedociągnięcia zrzucić na karb tego, że jest to debiutancka powieść autorki, która jednak ma pewien talent fabularny. Niektóre części powieści czyta się bardzo przyjemnie, zachłannie przerzucając kolejne strony „Welonu”, choć niestety pojawiają się fragmenty nudne, naiwne, niezbyt umiejętnie „doklejone” do fabuły, dlatego całość może nieco nużyć i irytować. Wydaje się więc, że to jedna z tych książek, do których można od razu zapałać miłością lub wręcz przeciwnie – męczyć się z każdą kolejną stroną. A to już kwestia Waszych indywidualnych preferencji.
M.A.G.
(mag@dlalejdis.pl)
„Welon Weroniki”, Mickey Okrent, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2016
Komentarze