„Wenecja - Pekin. Być jak Marco Polo…” - recenzja

Recenzja książki „Wenecja - Pekin. Być jak Marco Polo…”.
Z Polski wprost do Chin wyrusza grupa odważnych podróżników, którzy na własnych czterech kołach postanawiają dotrzeć do stolicy Państwa Środka, Pekinu.

Wyprawa to niecodzienna, a jej pomysłodawcą i realizatorem jest Przemysław Oberżyświat Osuchowski. Decyduje się on nie tylko dotrzeć do Pekinu, ale i podążać w tym celu śladami sławnego wenecjanina, kupca oraz podróżnika, Marco Polo.

W tym celu zbiera chętnych i wraz z konwojem ośmiu samochodów wyrusza na wielką wyprawę. Trasa jest nieco umowna, gdyż Marco Polo podróżował częściowo drogą wodną, a członkowie rajdu zamierzają przemieszczać się wyłącznie lądem. Jednak nie wpływa to na determinację Przemysława Osuchowskiego by możliwie jak najwierniej podążać śladami weneckiego kupca.

Nie dość, że wyprawa sama w sobie jest dość niezwykła to jeszcze skład załogi jest równie ciekawy. Najmłodszy uczestnik ma zaledwie 4 lata, a najstarszy około 60 lat. Taką oto grupą wyprawiają się w głąb Azji, aby zmierzyć się z naturą i przemierzać dzikie stepy. Jednak by dotrzeć na Jedwabny Szlak przemierzany przez Marco Polo muszą najpierw pokonać inne bezdroża Euroazji, przemieszczając się przez takie kraje jak Rosja, czy Kazachstan. Pokonują górskie zbocza i pustynie, by dotrzeć do celu jakim jest Pekin. Po drodze mają wiele przygód oraz ciekawych spotkań z tubylcami.

Książka Przemysława Osuchowskiego nie jest typową powieścią podróżniczą zawierającą rozległe opisy przyrody, czy szczegółowo opisująca spotkania z ludźmi i kulturami. Jak zaznacza sam autor książki, nie jest to wyprawa mająca na celu głównie zwiedzanie, a podróż samą w sobie. Stąd książka jest pewnego rodzaju zbiorem zapisków „zza kierownicy” robionych na szybko w wolnej chwili, a nie szczegółowym opisem zabytków, czy innych obiektów mijanych po drodze do Pekinu. Jednak jak to bywa z podróżami, im dalej tym ciekawiej. Tym bardziej, że autorowi nie brakuje poczucia humoru, a brak rozbudowanych opisów częściowo rekompensują piękne zdjęcia. Ponadto Przemysław Osuchowski zawarł w niej wiele ciekawych spostrzeżeń i patrząc pod kątem informacyjnym, książka jest bogata w różnego rodzaju wiadomości, które ewentualnym naśladowcom mogą posłużyć za wskazówkę. Natomiast czytelnik niemających zakusów na podróżowanie do Pekinu samochodem, na pewno nie będzie czuł się pokrzywdzony, bo dla osób zainteresowanych światem i jego odkrywaniem autor też zapewnił odpowiednią „strawę informacyjną”.

Książka „Wenecja – Pekin. Być jak Marco Polo…” to z pewnością warta przeczytania lektura, która pokaże czytelnikowi zarówno trudy jak i uroki przemieszczania się samochodem przez świat oraz odsłoni przed nim tę jego część, której człowiek nie zobaczy podążając wyłącznie wytartymi, turystycznymi szlakami.

Izabela Guszkowska
(izabela.guszkowska@dlalejdis.pl)

Wenecja – Pekin. Być jak Marco Polo…, Przemysław Osuchowski, Edipresse Polska SA, Kraków 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat