Addolorata Martinelli wydaje się być najszczęśliwszą kobietą w swojej okolicy. Ma piękną córkę, przystojnego męża, własny biznes odziedziczony po ojcu – tymczasem ona czuje, że traci nie tylko siebie, ale i wszystko wokół. Córka coraz mniej chętnie z nią rozmawia i nawet nie chce wyjechać wspólnie na krótkie wakacje. Mąż oskarża ją o egoizm i zapatrzenie jedynie w swoje potrzeby i problemy. Na domiar złego ukochana knajpka „Little Italy” otrzymuje bardzo niepochlebne recenzje od jednego z krytyków kulinarnych. Dolly ma dość i chętnie by coś odmieniła, ale nie wie jak; z pomocą przychodzi jej siostra, która wykupuje niedługi wyjazd do Wenecji dla dwóch osób. Zrządzeniem losu Dolly wyjeżdża sama, z tygodniowego wypadu robią się całe wakacje, podczas których – dzięki ekscentrycznej Coco – bohaterka ma szansę odnaleźć na nowo sens życia.
Zaangażowanie w codzienne problemy nierzadko sprawia, że czujemy się, jakby życie przeciekało nam przez palce. Często tak się dzieje, gdy zapominamy, w jaki sposób można cieszyć się małymi rzeczami, a zajmujemy się jedynie biznesem, domem, rodziną. W takich przypadkach odmiana jest zdecydowanie wskazana, zwłaszcza, gdy dochodzimy do momentu, w którym nawet nasi bliscy mają zbyt wygórowane oczekiwania. Tego właśnie doświadcza Dolly – zbyt wiele złożyło się na barki jednej kobiety, aby mogła ona sprostać wszystkim wymaganiom, które wokół niej się piętrzą.
Książka Nicky Pellegrino to przykład na literaturę pełną nadziei, słońca i prawdziwego życia. Postać Addoloraty odmalowana jest tak realistycznie, że czujemy wobec niej najróżniejsze emocje; w moim przypadku na początku książki była to nawet niechęć. Im bardziej jednak poznajemy Dolly, tym bardziej czujemy, że jest ona bliska naszemu sercu. Wraz z nią poznajemy ekscentryczną mieszkankę Wenecji, poznajemy nowe smaki kuchni i odnajdujemy zwyczajny, codzienny sens życia.
„Weneckie lato” to mądra, pełna okraszonych humorem powieść o tym, że czasem należy zwolnić, aby móc odzyskać utracone nadzieje, radość życia i zapał do swoich pasji oraz obowiązków. Książka, mimo poruszanych tematów, jest bardzo lekka i przyjemna jako lektura w sam raz na letnie popołudnie. Mogę ją polecić wszystkim kobietom, które na nowo chcą znaleźć swoją radość życia i po prostu zwolnić w codziennym wyścigu o bycie jak najlepszą szefową, matką czy żoną. To świetna motywacja do stworzenia własnej listy dziesięciu rzeczy, które dają nam szczęście.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
Nicky Pellegrino, „Weneckie lato”, Warszawa, wyd. Prószyński i S-ka, 2016.
Komentarze