„Weranda na Czarcim Cyplu” - recenzja

Recenzja książki „Weranda na Czarcim Cyplu”.
Zwariowane perypetie dwóch różniących się jak ogień i woda przyjaciółek plus uroki Helu i ciało kobiety znalezione przez policję w hotelu.

Niektórzy twierdzą, że nie ma nic pewnego w życiu. Mylą się. Po lekturze drugiego tomu serii: „Jak pies z kotem” Liliany Fabisińskiej, czeka się bowiem z niecierpliwością na trzecią część, wieńczącą przygody wyłamującej się ze stereotypów: seniorki Natalii i jej o kilkadziesiąt lat młodszej przyjaciółki Niny. I jest to pewne jak w banku.

„Weranda na Czarcim Cyplu” to kalejdoskop doznań, emocji i przeżyć dwóch głównych bohaterek powieści. Publikacja ma sporą objętość, bo mnóstwo w ich życiu się dzieje. Owocem wizyty Natalii w Ciechocinku, staje się intymna relacja pani fotograf z poznanym tam marynarzem. Gorszy ona lokalną społeczność. Mieszkańcy Helu z dnia na dzień przestają mówić Natalii: „dzień dobry”, a w zakładzie fotograficznym klientów ani widu, ani słychu. Jakby tego było mało, Wiktor wprowadza się do jej mieszkania i prosi Natalię o rękę.

Nina nie może się natomiast pozbyć sukni ślubnej, w której miała wstąpić w związek małżeński z Maksem, który złamał dziewczynie serce i ulotnił się jak kamfora. By zapomnieć o niedoszłym mężu, bohaterka rzuca się w wir pracy i kupuje sobie szczeniaczka. Jednak wbrew oczekiwaniom, nie okazuje się on wcale takim słodkim pieskiem, jak myślała.

Drogi przyjaciółek krzyżują się, gdy Natalia zostaje oskarżona o popełnienie morderstwa na Dorocie, żonie swojego ukochanego sprzed lat. Obie bohaterki trafiają do więzienia. Po wyjściu zza krat, Nina zamieszkuje na jakiś czas na Helu, aby pracować nad bardzo ważnym zawodowym projektem. Natalia zacznie zaś prowadzić prywatne śledztwo, mające na celu oczyszczenie swojej osoby z zarzutów. Jak skończą się „burze” wokół bohaterek i kto okaże się rzeczywistym mordercą? Odpowiedzi w powieści.

W „Werandzie na Czarcim Cyplu” nie brakuje ciekawych zwrotów akcji, zabawnych momentów ani wzruszeń. Przeszłość bez pardonu puka do drzwi Natalii i Niny i komplikuje im codzienność, ale kobiety mają na szczęście swoją przyjaźń, która pomaga im w najtrudniejszych doświadczeniach. Szczególne miejsce w publikacje zajmują urokliwe zakątki polskiego wybrzeża – świadkowie wielu zadziwiających zdarzeń i towarzysze poszczególnych dni bohaterek. Ważną rolę odegrają też nietuzinkowe siostry Niny i przystojny policjant Szprot, którzy będą wspierać: uwikłane w emocjonalne i prawne zawirowania kobiety.

Jeśli szukacie interesującej, przyjemnej, ekspresywnej lektury z dużą dawką humoru, „Weranda na Czarcim Cyplu” powinna spełnić te wymagania. Liliana Fabisińska potrafi bowiem przykuć uwagę czytelnika i po mistrzowsku przeprowadzić go przez atrakcyjnie czytelniczo rejony, aż do ostatniej strony. Nic więc dziwnego, że prawie 450 stron powieści czyta się zadziwiająco, zadziwiająco szybko. I jak zwykle pozostaje niedosyt.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Liliana Fabisińska: „Weranda na Czarcim Cyplu”, Poznań, wydawnictwo Filia, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat