„Wewnętrzna burza” – recenzja

Recenzja książki „Wewnętrzna burza”.
Wszyscy je przeżywamy, wszyscy szukamy na nie antidotum. Czy Sheila Walsh znalazła sposób na uciszenie burzowych przykrości? Odpowiedź jest jedna – Bóg.

Samodoskonalenie jest cudowne i bardzo przyszłościowe. Czytanie lektur o tej tematyce wydaje się być bardzo pomocne. Każda z nich przynosi nam coś nowego, ciekawego. Czasem schematy się powielają, utwierdzając nas w przekonaniu o swojej słuszności. Z chęcią sięgnęłam po książkę, która wydawała się być kolejną, bogatą w wiedzę. Ciężko podjąć jednoznaczną decyzję o tym czy książkę zaliczyć do tych pomocnych, czy raczej nie. Zawsze na taką ocenę składa się kilka faktów. Zacznę od pierwszego kryterium, czyli tego bardziej osobistego. Książka oparta jest w większości na Piśmie Świętym. Wiele historii popieranych jest cytatami, a do religii odniesień jest naprawdę dużo. Na szalejące burze odpowiedź jest naprawdę tylko jedna. Zdaniem autorki jest to Bóg.

Książka skupia się na kilku najważniejszych emocjach zdaniem autorki. Ból, rozczarowanie, lęk, gorycz, brak przebaczenia, gniew, żal, opuszczenie, wstyd, brak bezpieczeństwa. Autorka jest mówcą, dostaje też setki listów od zaginionych kobiet. Na ich podstawie zbudowała właśnie takie rozdziały, które opierają się na powyższych odczuciach i emocjach. Czytając pierwszą część, zdałam sobie sprawę, że nie jest to książka trafiająca do mnie. Jest bezpośrednio oparta na słowie bożym. W odbiorze niezwykle ważne jest nasze podejście do religii, Boga i wielu kwestii, które wydają się być kontrowersyjne. Często słyszy się o nawróceniach, o zaufaniu i wierze. To piękne, ponieważ i zaufanie i wiara są czymś, co podnosi nas na duchu. Dzielimy się na różne grupy, nie zawsze szukając tego u sił najwyższych. Jeżeli wiara jest głęboka, ta książka na pewno bardzo pomoże. Jeżeli wiary nie ma, warto się przekonać czy jest w stanie na nas oddziaływać słowo boże. Jeżeli wiara jest zachwiana, sięgnięcie po tę książkę będzie pomocne. 10 Rozdziałów i 10 lekcji. Prawdą jest, że ludzie, którzy głęboko wierzą w Boga i wyznają daną religię – są szczęśliwsi. Rzadziej zapadają na choroby psychiczne i lepiej radzą sobie z problemami. Podstawą tego wszystkiego staje się zaufanie i wiara. W lepszy dzień i lepszą przyszłość, a także w to, że taki był plan. W tym wypadku – boski plan. W książce przeczytać można wiele historii zagubionych kobiet, a także samej autorki. Możemy zintegrować się z innymi, możemy poczuć, że nie jesteśmy same. W zasadzie nigdy, ale to przenigdy nie zostajemy bez pomocy i bez towarzystwa. Zawsze jest z nami Bóg, który wie jak nam pomóc. Zawsze, kiedy tego chcemy, podaje nam pomocną dłoń. Książka dla niewierzących będzie czymś nierzeczywistym i niezrozumiałym. Polecałabym wszystkim tym, którzy wierzą. Nie w siłę wszechświata, nie w siłę swoją, ale siłę bożą.

Trudno poddawać recenzji książki, które kompletnie nie są w Twoim guście. Trudno w takiej sytuacji nie skrzywdzić autora. Nie mogę powiedzieć, że do tej lektury nie wrócę. Nie wiem, jaka burza na mnie czeka. Wszystko, co nas otacza jest cudem. Wszystko stało się za sprawą czegoś nadzwyczajnego. Jeżeli wiara i Bóg są odpowiedziami na nękające nas troski, to warto po tę książkę sięgnąć. Polecam osobom, których uduchowienie jest na dość wysokim poziomie. Do rozwoju osobistego książka raczej nie służy. Przyda się wszystkim tym, którzy głęboko wierzą, że Bóg jest odpowiedzią. Na wszystko.

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Sheila Walsh, Wewnętrzna Burza, Święty Wojciech, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat