„Wiadomość” – recenzja

Recenzja książki „Wiadomość”.
Zaczarowany świat „mamy Muminków” wciągnął mnie bardziej niż się tego spodziewałam. I poruszył do głębi – czego nie spodziewałam się wcale.

Tove Jansson to autorka znanych nam bajek o Muminkach, zarówno w warstwie literackiej, jak również graficznej. Urodzona w Helsinkach w pierwszej połowie XX wieku autorka była nie tylko pisarką, ale również graficzką po Akademii Sztuk Pięknych. I choć ilustrowała, o czym dziś się już nie pamięta, m.in. powieści Tolkiena, to najbardziej wbiła się w pamięć opowieściami dla dzieci, przygotowanymi o ciekawych, acz nieco mrocznych stworkach zwanych Muminkami. „Wiadomość” jest jednak czymś zupełnie innym; to książka, która daje nam pewne tło i uchyla rąbka tajemnicy.

„Wiadomość” Tove Jansson czyta się zdumiewająco łatwo i szybko. Autorka ma styl lekki i przyjemny, obfitujący w ciekawe obserwacje, a zarazem pełen małych, ironicznych igiełek, które nadają całości wyjątkowego smaku. Niewiele jest książek, z których na osobnych kartkach wypisuję sobie cytaty – takie zmuszające do zamyślenia, niewielkie aforyzmy, nie tracące sensu po wyjęciu ich z konwencji i kontekstu. Tutaj zapisałam kilka takich karteczek, choć na pomysł ten wpadłam dopiero w drugiej części książki.

Podobno „Wiadomość” Jansson miała być dla niej pożegnaniem z twórczością literacką, swego rodzaju ostatnią wiadomością do czytelników i fanów z całego świata. Dla mnie jest czymś więcej: podsumowaniem całego życia. Teoretycznie nie przepadam za zbiorami opowiadań, bo zawsze mam poczucie niedosytu, wręcz irytacji tym, jak bardzo fabuła okazała się krótka, prosta, mało skomplikowana. W „Wiadomości” opowiadania i listy są czymś więcej, niż tylko krótkimi formami literackimi. Czytając je, czujemy się jak podglądacze, którzy przez szparę w drzwiach patrzą, w jaki sposób budowa domu dla lalek wzbudza w jednym parterze zazdrość o drugiego. Mamy wrażenie, że przenosimy się do miejsc, które opisuje autorka, a potem stoimy obok niej, podczas gdy kolejni bohaterowie szepczą nam swoje przemyślenia i wpuszczają nas do swoich głów oraz serc.

Taki odarty z wierzchniej powłoki świat, którego świadkiem była sama Jansson, wiele mówi nam o tym, jak powstawały opowieści o Muminkach. Jeszcze więcej jednak mówi nam o tym, jaką osobą była autorka – i przyznać teraz muszę, że właściwie nie wyobrażam sobie, aby autorka książek dla dzieci mogła być inna. Setki otrzymywanych listów i te, które sama wysyłała – wszystkie biją po oczach serdecznością, ale i wylewnością wszelkich uczuć, również tych negatywnych.

„Wiadomość” powinien przeczytać każdy, nawet jeśli nie przepada za Muminkami; nawet jeśli nazwisko autorki zupełnie nic mu nie mówi. To doskonały kawałek literatury, która dotyka naszych serc i dusz, delikatnym pstryknięciem zwracając uwagę, że są rzeczy ważne i ważniejsze. I że każde życie wypełnione jest banałami – ale bez nich traci sens.

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Tove Jansson, „Wiadomość”, Warszawa, Wyd. Marginesy, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat