Trudno jednak jest mi jednoznacznie zaszufladkować ją do konkretnego działu, gdyż historyczne wątki zgrabnie przeplatają się z religią, kulturą, a także zagadkami kryminalnymi i nie tylko. Ten „natłok” tworzy jednak wspólną całość – dzieło, które koniecznie warto przeczytać.
Po pierwsze - bardzo cenię sobie książki, których fabuła rozgrywa się na terenie kraju, w którym żyję. Polska jest piękna, warto podziwiać jej zakątki nie tylko w filmach, ale również w powieściach, bo przecież to wyobraźnia tworzy najpiękniejsze obrazy w naszej głowie, a autorka „Wiatru od jezior” pozwoliła mi na stworzenie pięknego pejzażu, pomimo iż książka ma zupełnie inną tematykę i nie opowiada o krajoznawstwie …
To właśnie dzięki Katarzynie Enerlich spojrzałam na Mazury zupełnie w inny sposób niż wtedy, kiedy spędzałam tam swoje wakacje, będąc jeszcze dzieckiem. Myślę, że jeżeli w przyszłości znów tam się pojawię, to powrócę do „Wiatru od jezior”. Fabuła powieści napędza mnie do czytania jak tytułowy wiatr i wiedzie przez kolejne strony trzymając w napięciu. Akcja rozgrywa się w małej miejscowości na Mazurach – w Zewłągu (przed wojną był to Selbongen – ale czemu o tym piszę, dowiecie się za chwilę). To nie pierwsza książka Pani Katarzyny Enerlich, w której do czynienia mamy z naszymi chlubnymi jeziorami. Warto więc sięgnąć również po „Oplątani Mazurami” czy „Czarodziejkę jezior”.
„Wiatr od jezior” Katarzyny Enerlich to historia Zewłąga w dwóch przekrojach czasowych. Pierwszym okresem jest czas wojny i wojna, czyli lata od 1922 do 1946 roku, drugi natomiast okres jest nam bardziej bliższy i znany, a mianowicie – rok 1998 i 1999. Zewłąg czy też Selbongen skrywa niejedną historię, a Anna Sołowiecka – główna bohaterka powieści poznaje jego tajniki. W wojennym Selbongu zamieszkują polscy Mormoni, po wojnie – w drugim okresie czasowym w miejscu tym, już jako Zewłąg znaleziono ofiary całopalne ze zwierząt. W tym samym czasie znaleziono również trupa – Martę, bibliotekarkę i przyjaciółkę głównej bohaterki „Wiatru od jezior”. Anna bada obydwie sprawy, a w toku śledztwa jakie prowadzi, okazuje się, że zarówno jedna jak i druga prowadzą do Mormonów zamieszkujących tereny Mazur i Zewłąga.
Poza tymi „przygodami” do powieści wkradają się inne wątki - mniej lub bardziej epizodyczne. Poznajemy losy pani Agaty Bajohr, a także zagłębiamy się w temat religii i to czy rzeczywiście ma ona znaczący wpływ na zachowania ludzi.
Emilia Sękowska
(emilia.sekowska@dlalejdis.pl)
Katarzyna Enerlich, „Wiatr od jezior”, Kraków, wydawnictwo MG, 2017
Komentarze