Gdy Andrij Hajster przekracza próg Busłowych Sadów, czytelnik natychmiast czuje, jak światło powoli wygasa. To zapomniane przez Boga miasteczko, gdzie zima nie jest tylko porą roku, lecz stanem umysłu, staje się pełnoprawnym bohaterem powieści. Pawliuk mistrzowsko buduje duszny, klaustrofobiczny klimat wschodnioeuropejskiego noir. Każda strona przesiąknięta jest chłodem, marazmem i tą specyficzną, gęstą obojętnością mieszkańców, która przeraża bardziej niż działania samego mordercy, tytułowej Bestii.
Podczas lektury towarzyszył mi cały wachlarz emocji – od narastającej frustracji wywołanej zmową milczenia lokalnej społeczności, po głęboki smutek wynikający z osobistych demonów głównego bohatera. Hajster nie jest herosem bez skazy. To człowiek poraniony, który rozpaczliwie szuka odkupienia, a jego upór w poszukiwaniu zaginionej dziewczynki staje się niemal obsesyjnym aktem wiary w człowieczeństwo w świecie, który dawno z niego zrezygnował.
Najbardziej uderzyło mnie, jak autor splata realizm z mistyką. Te momenty, gdy granica między tym, co namacalne, a tym, co nieuchwytne, zaciera się, sprawiły, że wielokrotnie musiałam odłożyć książkę, by wziąć głębszy oddech. To opowieść o grzechach, które nie chcą zostać zapomniane i o cenie, jaką płacimy za konfrontację z własnym cieniem.
Pawliuk pisze z niezwykłą plastycznością. Jego narracja jest kinowa, niemal hipnotyzująca. To lektura wymagająca, bolesna, ale też niezwykle satysfakcjonująca. Jeśli szukacie książki, która zostawi w was trwały ślad i zmusi do rozrachunku z własnymi lękami – oto ona. „Widzę, że interesuje cię ciemność” to mroczne arcydzieło, które przypomina, że prawdziwa ciemność rzadko czai się w lesie. Najczęściej mieszka w nas samych.
Daria Konieczna
Illarion Pawliuk, „Widzę, że interesuje cię ciemność”, Wydawnictwo Insignis, Kraków, 2026.
Komentarze