„Więcej niż hormony” to poradnik polskiej autorki: Katarzyny Wróbel, która jest magistrem farmacji, dietetykiem klinicznym, holistic coachem i influencerką (instagramową lub nie tylko). Należy do feel-good books, co można wywnioskować już z pierwszych stron. W trakcie lektury czytelniczka dowiaduje się jakiś tysiąc razy, że to ona sama o sobie decyduje i cokolwiek zrobi, będzie okej (gdybym po przeczytaniu każdej formy „pamiętaj, że to Twój wybór!” wypijała kieliszek alkoholu, po lekturze leżałabym w rowie). Co skądinąd bardzo mnie ciekawi – jeśli postanowię spać mniej, jeść mniej i ogólnie żyć wbrew zasadom zdrowego stylu życia, to też będzie okej tylko dlatego, że podjęłam taką decyzję?
Nie daj się jednak zwieść – tak naprawdę wszystko, co zrobisz, będzie okej… o ile postąpisz zgodnie z radami autorki. Zaznaczając, że nie jest przeciwna farmakoterapii, na każdym kroku ją demonizuje (oczywiście to twój wybór i każdy będzie okej, ale czy na pewno chciałabyś…?). Twierdzi, że leki w większości przypadków lub nawet wszystkich nie leczą przyczyny, tylko objawy (ciekawe zatem, jak działają antybiotyki czy chemioterapia). Ponadto nigdy nie powołuje się na badania. Zamiast tego często podkreśla, że coś jest jej wierzeniem. Badania stawia w złym świetle, jeśli nie pasują do jej opinii i doświadczeń – bo były wykonywane na mężczyznach, kobietach po menopauzie lub kobietach przyjmujących tabletki antykoncepcyjne. Te ostatnie również są złe, co autorka wyjaśniła na wiele różnych sposobów, np. zestawiając swoją lekkomyślną postawę z młodości z postawą rozsądnych studentek kierunków medycznych.
Książka z jednej strony jest przepełniona daleko posuniętą relatywizacją: cokolwiek zrobisz, będzie okej, twoja równowaga hormonalna jest tym, za co ty ją uważasz, z drugiej strony zaś przedstawia opinie i wierzenia autorki jako fakty naukowe, które są właściwym wyborem dla kobiety chcącej uregulować hormony. Wróbel posłużyła się hasłem – oczywiście skrótowym, a jednak mającym moc – że „zdrowa kobieta jest głodna, napalona i szczęśliwa”. Jeśli Ty masz niskie libido lub jesteś aseksualna, cóż, lepiej przemyśl swoje zdrowie hormonalne.
Jak już pewnie zauważyłaś, nie przemówiła do mnie ani jakość merytoryczna książki (ekhm, zbiór opinii i przekonań niepopartych badaniami lub przeczących im), ani styl pisania. Na obu poziomach istnieje ogromny kontrast pomiędzy „Więcej niż hormony” a „Menopauza. Oto nowa TY”, którą przeczytałam chwilę wcześniej. Mało tego, wiedza z obu książek w wielu punktach wręcz się wyklucza. Autorki mają kompletnie inne zdanie na temat m.in. farmakologicznej terapii hormonalnej i innych rodzajów farmakoterapii, diety opartej na indeksie glikemicznym, diety wegetariańskiej, diety przeciwzapalnej, postu przerywanego. Do mnie trafia pozycja Mary Claire Haver, w której podstawą jest ogrom dowodów naukowych, a jeśli tylko coś zostało udowodnione jedynie wstępnie lub zasługuje na ostrożność ze względu na niereprezentatywną grupę badanych, autorka to podkreśla. U Wróbel próżno szukać podobnego zakorzenienia w nauce – co prawda książka kończy się bibliografią, ale nie jest jasne, czy i które twierdzenia autorki znajdują się w podanych publikacjach (a jeśli tak, w których), które zaś są w pełni osobiste.
Książkę mogę pochwalić za oprawę wizualną, podział tematyczny i ćwiczenia. Merytorycznie jest dla mnie nie do przyjęcia. Językowo też mnie nie przekonuje. Odniosłam wrażenie, że całość to jeden wielki post na Instagramie. Rozumiem jednak, dlaczego kobietom może się podobać. Została napisana w sposób ciepły i dający nadzieję, ponadto idealnie wpisuje się w potrzeby osób rozczarowanych medycyną konwencjonalną, które chcą dać szansę metodom naturalnym i potrzebują zaufać komuś, kto je poprowadzi.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Katarzyna Wróbel, „Więcej niż hormony”, Sensus, Gliwice, 2025.