“Wielka Księga Radości” - recenzja

Recenzja książki “Wielka Księga Radości”.
Spotkanie dwóch niezwykłych osób, Jego Świątobliwości Dalajlamy oraz Arcybiskupa RPA Desmonda Tutu.

Wszystkie ich rozmowy, wspólne żarty i rozważania na temat radości w życiu skrzętnie spisywane przez Douglasa Abramsa. Tak w skrócie przedstawia się książkę “Wielka Księga Radości”, w bardzo dużym skrócie.

“Wielka Księga Radości” to nie jest książka, reportaż czy wywiad. Nie boję się użyć wielkich słów, że jest Księgą stworzona dla ludzkości. Rozmowy na temat życia, filozofii radości i dzielenia się nią między ludźmi są prowadzone z perspektywy dwóch podejść do duchowości, buddyjskiej i chrześcijańskiej. Ta książka napawa optymizmem, że istnieje jeszcze w nas, ludziach odrobina empatii do siebie i świata, i możemy ją znaleźć każdego dnia i w każdej chwili. Właśnie tego uczy “Wielka Księga Radości”.

Książka, mimo że dla niektórych jej opis może brzmieć zbyt ciężko czy filozoficznie, jest napisana w niezwykle strukturalny sposób. Nawet jeden z autorów, który dbał o stronę zachowania autentyczności i projektu reportażu Douglas Abrams określił Wielką Księgę Radości jako trzywarstwowy tort.

Pierwsza część dedykowana jest duchownym i tym, w jaki sposób widzą oni szczęście i radość; jak w ich mniemaniu powinniśmy się nią dzielić i czy w ogóle możemy ją odnaleźć. Współczesny świat widzimy przez pryzmat negatywnych informacji, cierpienia, bólu i głodu. Okazuje się jednak, że możemy temu zapobiec, nie tylko w aspekcie fizycznym, ale i duchowym.

Na kolejną warstwę składają się naukowe dane, które teoretycznie (widząc Arcybiskupa RPA oraz Jego Świątobliwość Dalajlamę) nie powinny mieć w tej książce miejsca. Otóż oświecone podejście duchownych idealnie współgra z pojęciem radości stworzonej przez licznych naukowców i psychologów. Obaj przedstawiciele różnych filozofii jednoznacznie uznają, iż, zbyt często przeciwstawiamy sobie religię oraz naukę twierdząc, że się wykluczają. Powinniśmy łączyć obie te dziedziny z rozwagą, wierząc w to, że rozwój nadaje nam siła wyższa, aby poprawić byt ludzkości. Jest to jeden z kluczowych wniosków, który zapamiętałam z tej niezwykłej książki.

Trzecia i ostatnia warstwa to opis trzytygodniowego spotkania Jego Świątobliwości Dalajlamy i Arcybiskupa Desmonda Tutu. Niesamowita relacja rozmów, anegdot, a nawet fizycznej relacji pomiędzy duchownymi pokazuje, jak niezwykła więź łączy tak (teoretycznie) dwie odległe sobie osoby. Ten kawałek tortu jest jednym z najbardziej wzruszających.

Kiedy myślisz, że pochłonąłeś już całą Wielką Księgę Radości, okazuje się, że jest jeszcze wisienka na torcie! To wybrane praktyki radości, którymi podzieli się obaj nauczyciele. Każdą z nich jesteśmy w stanie wprowadzić od pierwszej minuty, aby odnaleźć i pielęgnować szczęście. Przedstawione tam czynności to codzienne rytuały duchownych, które, jak sami twierdzą, pozwalają im utrzymać równowagę duchową i emocjonalną.

Nie znajdziesz w tej książce gotowego przepisu na szczęście, nie dowiesz się, co jest dobre, a co złe, jak powinieneś myśleć i jak postępować. Wielka Księga Radości nie jest poradnikiem, ale daje niesamowite poczucie szczęścia. Dzięki niej przypomnisz sobie, że tylko od Ciebie zależy jak to szczęście definiujesz. Może okazać się, że tak naprawdę jest tuż za Tobą.

Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)

Jego Świątobliwość Dalajlama, Arcybiskup Desmond Tutu, Douglas Abrams “Wielka Księga Radości”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat