„Wielka magia” – recenzja

Recenzja książki „Wielka magia”.
Autorka super bestsellera „Jedz, módl się, kochaj” pojawia się z nową propozycją. Czy ta książka również odniesie tak spektakularny sukces? W końcu mamy do czynienia z wielką magią!

Kiedy sięgałam po tę książkę, spodziewałam się innej tematyki, niż ta, którą zastałam. Oczywiście innej, nie oznacza lepszej. Myślałam, że wszechstronność pisarki, pozwoli nam na dotarcie do wielu różnych dziedzin życia. Tutaj, autorka skupia się w zasadzie na jednej, dosyć wąskiej dziedzinie, jaką jest kreatywność i inspiracja. Wszystko koncentruje się wokół pasji, którą warto w sobie odnaleźć. Chciałoby się powiedzieć, że łatwo pisze się o pasji wtedy, kiedy się ją ma. Z drugiej jednak strony, na każdym kroku jesteśmy przekonywani do tego, że na pewno drzemią w nas ukryte talenty, które warto byłoby wykorzystać. Sam fakt istnienia na ziemi, jest pierwszą przesłanką do tego, aby w siebie uwierzyć. Wydawało mi się, że temat, na który pisze autorka jest naprawdę dosyć wąski. Poświęciła mu ona jednak ponad 300 stron. Wskazuje to tylko na powagę i trafność w podjęciu się tego tematu. Podrozdziały są krótkie, czytelne i konkretne, dzięki temu książka nie staje się nudna, mimo pozornej prostoty tematu. Autorka, odnoszę wrażenie, że odnosi się do tematu trochę metaforycznie. Natchnienie, które opisuje, kojarzy mi się z latającymi duszkami. Te, mogą do nas przyfrunąć w każdej chwili. Czy je zauważymy i w odpowiedni sposób wykorzystamy – zależy tylko od nas. To, że natchnienie czasem nas opuszcza, nie oznacza końca jego „żywota”. Czasem znajduje swoje miejsce u kogoś innego. Stąd potrzeba uwagi i czujności, aby nie przegapić swojej szansy. Podoba mi się podejście, które nie każe nam wreszcie osiągać żadnego celu. Autorka nie zagłębia się w temat po to, aby pomóc nam osiągnąć karierę. Ona pomaga nam osiągnąć wewnętrzny spokój i wewnętrzną radość, która nie potrzebuje materialnego poparcia. Możemy pisać, tańczyć, śpiewać i robić zdjęcia. Nie po to, aby komuś coś udowodnić. Nie po to, aby zarobić pieniądze. Wszystko ma jeden cel – rozbudzenie w sobie szczęśliwego, małego dziecka. Takiego, które cieszy się wykonywaną czynnością. Nie korzyściami z tego płynącymi. Elizabeth Gilbert przytacza wiele osobistych historii, które mogą zmotywować nas do działania. Tym, może być wszystko, co lubimy robić. Czerpanie przyjemności z prostych rzeczy, otwiera drzwi wszelkim natchnieniom i inspiracjom. Dlatego warto przygotować się na nadejście nowych doświadczeń już teraz! Brak zajęcia, które z przyjemnością pochłania nasz wolny czas, może być marne w skutkach. Ludzie siedzą przed telewizorami, zmywają naczynia i robią pranie. Są pochłaniani przez setki rutynowych czynności. Wszystko, co jest przyjemnością i odstępstwem od rutyny, może być dla nas zbawienne. Warto otwierać się na nowe przygody, które stawia przed nami życie.

Książka być może nie jest przełomowa, ani też odkrywcza. Jest prosta, ale w jej prostocie tkwi siła. Uważam, że otwiera nam oczy na wiele przyziemnych, chociaż ważnych spraw. Nie dla każdego będzie ona ciekawym poradnikiem. Dla niektórych stanie się po prostu przyjemną lekturą, która przyczyni się do mile spędzonego czasu. Nie jest to bestseller, na miarę poprzedniej książki, ale ten czynnik nie jest w tej sytuacji miarodajny. Oby autorka miała rację i oby każdy z nas odnalazł wkrótce to, co poprawi jakoś naszego życia. Pasję.

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Elizabeth Gilbert, Wielka magia, Rebis, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat