Czytam dużo, ale mimo to nie jestem bardzo krytyczna wobec literatury. Doceniam większość gatunków, czerpię przyjemność z czytania samego w sobie. Często spotykam się z książkami naprawdę dobrymi, średnimi, czy poprawnymi. Jednak „Wielki chłód” to prawdziwa perełka wśród moich literackich doświadczeń i w tej recenzji na pewno nie zabraknie zachwytów nad tą pozycją. Jest to kryminał, czy raczej thriller psychologiczny z niebanalną fabułą. Znany pisarz zaczyna zatracać się w tym, co jest jego literacką fikcją, a co jest rzeczywistością. Jego spokojny rytm życia zostaje zaburzony przez zaginięcie byłej żony. Nagle spada na niego opieka nad synem, wspomnienia, nowe wyzwania, a wszystko to dzieje się pośród trwającego śledztwa. Janusz – pisarz i ojciec na pół gwizdka, Michał zagubiony w nowej sytuacji syn, Dorota siostra zaginionej, czy policjant Krzysztof, będący postaciami z realnego świata, niemal niezauważalnie przeplatają się z postaciami z powieści tego pierwszego. Czy historia powstała w głowie pisarza ma coś wspólnego z rzeczywistością?
Katarzyna Rygiel zaskoczyła mnie prowadzeniem równocześnie trzech oddzielnych narracji. Każdej z nich niezwykle płynnej, idealnie zgranej. Przejścia następują dynamicznie, ale tak, by czytelnik nie czuł się zagubiony. Często można zarzucić wiele prostej, jednostajnej narracji, tu choć występuje ich kilka, to styl każdej jest absolutnie doskonały. Panowanie nad językiem, poprawność językowa, świetny styl i spójność fabuły w powieści „Wielki chłód” zachwyca. Dialogi są bardzo płynne, dynamiczne, a bohaterowie naturalni i realistyczni. Nakreśleni tylko ogólnikowo, by czytelnik miał możliwość stworzenia ich własnych wersji w swojej głowie. Akcja choć może zdawać się dość stateczna, to książkę czyta się bardzo szybko – z łatwością pochłonęłam ją w jeden wieczór, nie mogąc się od niej oderwać.
Powieść ta cechuje się nie tylko interesującym pomysłem na fabułę, ale i jego sprawną realizacją. Mimo kilku przeplatających się wątków, historia pozostaje spójna. Na próżno szukać tutaj błędów, czy niejasności. Jest to intrygująca i przede wszystkim bardzo zaskakująca powieść, w której nie brak zwrotów akcji. Katarzyna Rygiel ma dar wprawiania wyobraźni czytelnika w ruch, czytając „Wielki chłód” kolejne obrazy pojawiały się w mojej głowie samoistnie, gdy łapczywie przewracałam kolejne kartki. Dawno już nie skończyłam żadnej powieści w ciągu jednego dnia. Tutaj jednak nie było innej opcji – zbyt bardzo ciekawa byłam zakończenia. Teraz pozostaje mi jedynie przeczytać pozostałe książki autorki i z niecierpliwością czekać na kolejne.
„Wielki chłód” to książka zdecydowanie warta polecenia, kryminał z najwyższej półki, który posiada wszelkie pożądane cechy. Niesamowicie wciągający, ale będący również literacką ucztą. Autorka zdecydowanie dorównała jednemu z moich najbardziej ulubionych pisarzy tego gatunku - Jeffery'a Deavera. Pani Katarzyno, doścignęła pani mistrza i cieszę się, że dalej pani pisze.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Katarzyna Rygiel, „Wielki chłód”, Zysk i S-ka, Poznań, 2015
Komentarze