Poczujemy jak powoli i od niechcenia wnikamy w senny klimat Kirchdorfu, który może być czasem bardziej atrakcyjny niż nudne i nerwowe wakacje w wielkiej metropolii.
Kościołowo – tak można by prawdopodobnie przetłumaczyć na polski nazwę miejscowości, w której dzieje się akcja książki Małgorzaty Lewańskiej „Detektyw i panny”. Właśnie tam miejscowy komisariat dostaje się pod panowanie obiecującego Dirka Tielke, dotychczasowego policjanta kryminalnego w Hamburgu. Jest zachwycony wizją perspektyw, które przed nim się rozwijają. Samodzielne stanowisko, mnóstwo sytuacji, w których będzie można wykorzystać swoje umiejętności. Po kilku miesiącach już wie, jak bardzo było to złudne.
Mieszkańcom zależało na kimś młodym, bo z reguły przysyłano starszych, przed samą emeryturą. Jeden zmarł na zawał, inny na wylew. Żaden nie rokował jednak tak dobrze jak zdolny trzydziestokilkulatek – on ma szanse odsłużyć co najmniej dwadzieścia lat jednym ciągiem. Poza niechęcią do zmian, w Kirchdorfie wiało nudą aż do obrzydzenia. Kiedy więc pojawiła się młoda kobieta, z tajemniczym listem - serce i analityczny umysł Dirka oszalał z radości.
Życie w Kirchdorfie przypomina prawdopodobnie inne małe europejskie miasteczka. Wszyscy się znają, wszyscy wiedzą o sobie wszystko, a plotki rozchodzą się błyskawicznie. Jeśli ktoś przebijał opony swojemu konkurentowi do narzeczonej, robił to zawsze w towarzystwie innych i przy ich aplauzie. Lokalna gazeta opisywała potem w szczegółach, kto stał na ulicy i w jakiej kolejności. Co z tego, że działo się to dwie dekady temu. Wiele osób równie dobrze pamięta to i dziś. Wydawałoby się więc, że zachować coś w tajemnicy przed opinią publiczną jest trudno. Jak się jednak okazuje – trudno nie znaczy niemożliwe. Przekonuje się o tym nasz policjant, zarówno w przypadku pierwszego morderstwa, jak i kolejnego popełnionego dwa lata później. W „Chińskim kurczaku” Dirk dopiero poznaje mieszkańców, dowiaduje się, jakie są zwyczaje. Zaczyna także swój związek z Alke. W „Myszy zastępczej” jego uczucie do dziewczyny jest już bardziej okrzepłe. Nawet w zasadzie dostrzega jakąś niepewność czy potencjalne trudności w sensie budowania dalszej relacji, ponieważ narzeczona wyjeżdża na studia do Hannoveru. Czasem Dirka napadają również inne wątpliwości, czy zostanie komisarzem w małej wiosce, to był dobry pomysł. Tym bardziej, że spotyka swojego niegdysiejszego kolegę ze studiów, który obecnie robi karierę polityczną więc ma się do kogo porównywać.
Jednej i drugiej historii towarzyszą dobrze uchwycone obrazki z codzienności Dirka jako mężczyzny i policjanta. Galeria barwnych i żywych postaci dopełnia całego obrazu życia w Kirchdorfie. Po dwóch latach mieszkańcy tego miasteczka tak dobrze znają i cenią swojego komisarza, że potrafią mu nawet zrobić podstępny żart w czasie śledztwa. Mankamentem natomiast tych opowieści jest pewna naiwność głównych bohaterów (Isia w „Chińskim kurczaku”), zbyt oczywista zbieżność losów bohaterów oraz brak tego charakterystycznego napięcia, które towarzyszy dobrym kryminałom. Kiedy to czytelnik z niepokojem kończy jedną kartkę i już gorączkowo zastanawia się, co będzie działo się na następnej.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Małgorzata Lewańska „Detektyw i panny” Wydawnictwo Janka 2011
Komentarze