Coraz częściej powraca się do bajek z dawnych lat. Moda na „Smerfy”, „Misia Uszatka”, czy „Krecika”, trwa w najlepsze i dobrze, bo warto pamiętać, że w opowieściach sprzed kilkudziesięciu lat, można odnaleźć zagubione pomysły na spędzanie czasu bez telewizora, komputera, czy konsoli.
Bolek i Lolek, to takie nasze polskie, podwórkowe łobuziaki. Nie są oni, aż tak rozbrykani jak Mikołajek, czy niegrzeczni jak Koszmarny Karolek, ale również mają mnóstwo pomysłów na to, jak ciekawie spędzić dzień. Od 1962 r. bawią nas swoimi przygodami i nieokiełznaną wyobraźnią. Ich twórca, Władysław Nehrebecki, postanowił nadać życie swoim bohaterom w serialu animowanym, którego powstało ponad 150 odcinków. „Bolek i Lolek”, szybko zawładnęli sercami nie tyle najmłodszych, co całych rodzin, które zasiadały razem przed telewizorami w porze wieczorynki.
Współczesne przygody chłopców, w „Nowych przygodach Bolka i Lolka. Łowcy tajemnic”, nie są ściśle związane z dziełem Nehrebeckiego. Nie jest to jednak zarzut, jedynie stwierdzenie, że współcześni twórcy, kierują się już innymi realiami. Nie można jednak im zarzucić, że poprzez osadzenie fabuły we współczesnych czasach, książka traci klimat tamtych lat. Spokojnie można uznać, że nawiązuje ona scenografią, ubiorem, a także pomysłowością chłopców do początków ich istnienia.
„Łowcy tajemnic” to praca zbiorowa. Siedmiu autorów stawia przed Bolkiem i Lolkiem nowe wyzwania, zabierając ich w góry, gdzie przejdą niezwykle trudny egzamin odwagi. Nauczą się także bycia Indianami oraz budować wigwam. Pomysłowi chłopcy zostaną też detektywami, by rozwikłać zagadkę, „co się przeciw nim sprzysięgło”, odkryją tajemnicze odbicia w lustrze oraz zrozumieją, że „miłość wymaga poświęceń”.
Świetna szata graficzna, twarda okładka oraz stronice z grubszego papieru, z pewnością bardzo spodobają się naszym milusińskim. Kolorowe i zabawne fotografie zamieszczone na każdej stronie, obrazują nam historyjki, przez co też czynią je ciekawszymi i skierowanymi także do młodszych czytelników.
Jedyne, co troszkę zakłóca mi odbiór książeczki, to styl wypowiedzi w niektórych opowiadaniach. Nie jest to zwięzły i prosty język, łatwy w odbiorze dla przedszkolaka. Używane słownictwo, a także rozbudowane zdania, sprawiają, że przekaz, który powinien być klarowny, staje się nieczytelny dla najmłodszych i wymaga dodatkowych wyjaśnień. Historyjką, najbardziej przypominającą dawnego „Bolka i Lolka”, a także mającą dodatkową wartość edukacyjną, jest opowieść Rafała Kosika „Plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami”.
Pojawienie się nowej serii przygód Bolka i Lolka, stawia pytania. Czy mogą stać się oni bohaterami dla dzieci w XXI wieku? Czy będą się one z nimi tak dobrze bawiły, jak my dawniej? Warto przekonać się samemu i powspominać razem z dziećmi.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
„Nowe przygody Bolka i Lolka. Łowcy tajemnic”,Znak emotikon, Kraków 2012
Komentarze