Prequel „Kronik Belorskich” doczekał się nowego wydania. Autorka przenosi czytelnika wiele lat przed pojawieniem się Wolhy na ziemi. Główną bohaterką jest wilczyca o imieniu Szelena - spokojna, opanowana, normalna kobieta, która ceni sobie ciszę i spokój. Za dnia – człowiek, nocą wychodzi jej dzika odsłona. Nie szuka zwady ani wielkich fajerwerków. Jej życie się zmienia, kiedy postanawia zaopiekować się rannym magiem. To spotkanie rozpoczyna wielka przygodę, która będzie obfitować w przemoc, przebiegłość i masę podstępów. Szelena będzie musiała zaufać nieznanym osobom i wraz z nimi walczyć. Nie wiadomo, czy wróci do domu. Ba! Może nawet tego nie przeżyć! Wielki spisek wrzuci ją w wir wielkiej, nieznanej wyprawy. Czy uda jej się wszystko pogodzić? A może nie wróci już o spokojnego życia?
„Wierni wrogowie” to must have dla fanów Olgi Gromyko i Wolhy! Książka jest jak Święty Grall, w którym poznajemy początki i dowiadujemy się, dlaczego tak to wszystko się potoczyło. Świat jest pełen smoków, trolli, elfów, wilkołaków oraz innych stworzeń, które staną na drodze Szeleny. To typowa powieść fantasy. Raczy czytelnika barwnymi opisami. Kojarzyła mi się trochę z „Władcą Pierścieni” i „Hobbitem”, ponieważ bohaterowie ciągle podróżują. Droga tam, ale niekoniecznie z powrotem.
Najlepszym i najjaśniejszym punktem są idealnie dobrani bohaterowie! Uzupełniają się wzajemnie, a razem tworzą grupę, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Podczas czytania można się śmiać, płakać, przejmować i po prostu zakochać w rubasznym dowcipie okraszającym większość treści. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, kiedy zastanawiała się nad postaciami. Flirciarki i wiecznie nadąsany Mrok to smok wiecznie pragnący kobiecej uwagi. Szelena ma język cięty jak brzytwa oraz jest pełna uroku. Weres to czarodziej, który nie wie, kiedy się ogarnąć; marzyciel niedopuszczający do siebie rzeczywistości.
Olga Gromyko serwuje klasykę gatunku, ale w bardzo przystępny sposób. Nie twierdzę, że język jest cały czas łatwy i przyjemny, ale na pewno lepiej przyswajalny dla laików gatunku. Nie ma wielu miejsc, w których trzeba się zastanawiać nad celowością pisarską. Twórczyni po mistrzowsku działa opisem, formą oraz nie daje się nudzić.
Wielkie brawa za wykreowany świat. Beloria jest szczegółowo przedstawiona, ale nie aż do znudzenia. Opisy nie są przytłaczające; raczej uzupełniające przygodę. Każdy gatunek, od ludzi zaczynając, a na driadach kończąc, jest szczegółowo przedstawiony. W krainie każdy ma swoje miejsce, prawa, codzienne obowiązki, a ogół żyje w zgodzie. Beloria wypełniona jest magią, która ma prowadzić do dobra, a odciągać od zła. Klimat dawnych czasów aż bije z każdej strony. Jest bardzo fotograficznie opisany. Podczas czytania film przewijał mi się w głowie.
I na koniec muszę wam się do czegoś przyznać... Kocham! Nie mogłam oderwać się od „Wiernych wrogów”. Uważam, że są idealnym uzupełnieniem całości. Ciekawe momenty, wartka akcja, walka, radość, jedność oraz ten humor! Wszystko składa się na dobry tom, który na pewno przypadnie wam do gustu, jeśli lubicie powieści drogi osadzone w średniowiecznych klimatach. Podoba mi się, że można ją czytać bez znajomości wcześniejszych tomów. Powiedziałabym, że najlepiej od niej zacząć przygodę z Olgą Gromyko. Polecam.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Olga Gromyko, Wierni wrogowie, Słupsk, Papierowy księżyc, 2018
Komentarze