„Winda”– recenzja

Recenzja książki „Winda”.
Ile życiorysów można zmieścić na jednym metrze kwadratowym?

Jak udowadnia Magdalena Knedler w swojej najnowszej książce – zaskakująco wiele. Tytułowa b, znajdująca się w jednym z wrocławskich bloków, staje się świadkiem ważnych momentów, kryzysów i sukcesów w życiu prawie wszystkich jego mieszkańców. A wraz z nią może je śledzić także czytelnik.

Konstrukcja powieści jest dość nietypowa – każdy rozdział stanowi bowiem niejako oddzielne opowiadanie i przedstawia historię innego mieszkańca budynku. Ci zaś tworzą niezwykle ciekawą grupę. Tylko tytułem przykładu wymienić warto gospodynię domową, która postanawia wreszcie wyzwolić się z domowego kieratu, plastyczkę cierpiącą na anoreksję, Japonkę, która w przeszłości była gejszą, niedoszłą zakonnicę czy studenta o żydowskich korzeniach, wracającego do kraju dzieciństwa swojej ukochanej babci. Poszczególnych bohaterów łączą skomplikowane relacje – w windzie i na klatce schodowej bloku tworzą się przyjaźnie, miłości i romanse. Myli się jednak ten, kto podejrzewa, że książka stanowi literacką wersję brazylijskiej telenoweli – pomimo licznych powiązań między sąsiadami, autorce udało się uniknąć banału i w zamian zaoferować czytelnikowi wnikliwy obraz relacji międzyludzkich we współczesnym świecie. Dzięki odpowiednio zbudowanej narracji i przemyślanej kolejności wprowadzania poszczególnych bohaterów, z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik coraz lepiej odnajduje się w skomplikowanych powiązaniach pomiędzy mieszkańcami budynku, a pod koniec lektury jest już z nimi całkiem blisko zaprzyjaźniony i doskonale wie, na którym piętrze mógłby spotkać każdego z nich.

Po lekturze książki nasuwa się refleksja, że w dzisiejszych czasach, kiedy większość z nas zna swoich sąsiadów jedynie z widzenia, a znaczna część naszych kontaktów z nimi ogranicza się jedynie do zdawkowego „dzień dobry” i grzecznościowych rozmów o pogodzie, tak bliskie relacje między osobami, które łączy jedynie budynek, w którym mieszkają, wydają się aż nierealistyczne – ale nie jest to wada książki, a jej zdecydowana zaleta. Magdalenie Knedler udała się w „Windzie” trudna sztuka zbudowania realistycznych, pełnokrwistych bohaterów, którzy potrafią czytelnika rozśmieszyć, zirytować lub zasmucić. Dodatkowo ich znaczna ilość powoduje, że zapewne każdy odnajdzie choć w jednym z nich cząstkę samego siebie, swoich własnych przejść, rozterek i nadziei.

W zasadzie jedynym zastrzeżeniem, jakie można mieć wobec książki, jest to, że jest ona odrobinę nierówna, a niektóre rozdziały odbiegają poziomem od pozostałych. Jest to jednak tylko drobna wada, która w żadnym razie nie powinna zniechęcać do dalszej lektury. „Winda” jest bowiem książką naprawdę dobrze napisaną, taką, która porusza ważne i niejednokrotnie trudne tematy, a którą jednocześnie po prostu przyjemnie się czyta. Warto zatem poświęcić jej kilka wieczorów, a potem może… pożyczyć ją swoim sąsiadom.

Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)

Magdalena Knedler, „Winda”, Pruszków, wydawnictwo JanKa, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat