Nie chodzi w nich bowiem o to, żeby lekko się je czytało, żeby dostarczały dreszczyku emocji, czy żeby wzruszały nas do łez. Poradnik ma przede wszystkim radzić.
No, chyba, że jest to poradnik dotyczący poprawy wyglądu, zrzucenia zbędnych kilogramów, ingerencji w nasz sposób odżywiania. Wówczas, oprócz złotych porad, powinien nas także zmobilizować, żeby w ogóle nam się chciało podjąć trud zastosowania właśnie tej metody. Bo nie oszukujmy się, sposobów na zdrowsze życie i lepszy wygląd jest tyle, ile poradników dotykających tej tematyki. I chociaż zawarte w nich rozwiązania są często sprzeczne ze sobą, to przecież każdy poradnik przedstawia nam tę jedyną objawioną prawdę.
Nie inaczej jest w przypadku książki Natalii Rose. Okazało się, że to właśnie ona odkryła sekret „smukłego, promiennego i zdrowego ciała w 4 tygodnie”. I teraz się nim dzieli z innymi kobietami. Na początku chciałam wypróbować tę metodę na sobie. Pomyślałam, że będzie to miało o wiele większą wartość, niż opisanie tego, jak się książkę Natalii Rose czytało. Niestety, wraz z kolejnymi stronami wstępu i wprowadzenia moja motywacja spadała na łeb na szyję, aż do zera. Tak więc „Oczyszczanie organizmu dla kobiet” opisuję z perspektywy obserwatora, a nie królika doświadczalnego.
Wiemy już, że wstęp nie zachęca do podjęcia tej diety. Owszem, roi się w nim od obietnic, że pokochasz siebie i swoje ciało, wreszcie poczujesz się szczęśliwa, odkryjesz, jakie to proste i tym podobne… banały. A ten, sztuczny jak dla mnie, entuzjazm połączony został z opisami, które mają nas zniechęcić do obecnego stylu życia. Tak więc dowiadujemy się, że hodujemy w swoim organizmie całe zastępy drożdżaków, zanieczyszczamy komórki i to one są winne pryszczom, złemu samopoczuciu i właściwie wszystkiemu, co w naszym życiu jest „be”. Która z nas chciałaby ten stan utrzymywać?
Sposób na zmianę jest tylko jeden. Zastosować jedynie trzy etapy oczyszczania organizmu, na które zarezerwować wystarczy zaledwie cztery tygodnie naszego życia, a możemy zyskać co najmniej tyle, ile zyskały kobiety, których wypowiedzi umieszczone zostały w książce, nadając jej rzecz jasna wiarygodności. Nie zrozumcie mnie źle. Ja nie twierdzę, że akurat ten sposób nie zadziała. Powiedzmy, że jestem dość sceptyczna, a po lekturze „Oczyszczania organizmu dla kobiet” mój sceptycyzm sięgnął zenitu. Ale jeśli ktoś zdecyduje się podjąć próbę Natalii Rose, to szczerze trzymam kciuki!
Lojalnie uprzedzam jednak, że to nie jest dieta dla kobiet mięsolubnych. Natalia Rose zdecydowanie stawia na surowe owoce i warzywa, mięso (i to tylko wybrane gatunki) można spożywać sporadycznie. Nie polecam także kobietom, które są zwolenniczkami szybkich zakupów spożywczych w osiedlowym sklepiku. Bowiem przepisy, które mają pomóc w urozmaiceniu kuchni oczyszczającej (samo ich umieszczenie oceniam jak najbardziej pozytywnie) zawierają produkty, których znalezienie w polskich sklepach bardzo często graniczy z cudem.
Oczyszczenie organizmu ze „śmieci”, czyli zrobienie takich generalnych wiosennych porządków, to zdecydowanie inicjatywa godna pochwały. Jeśli książka Natalii Rose ma wam w tym pomóc, to mimo wszystko jak najbardziej polecam.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Natalia Rose „Oczyszczanie organizmu dla kobiet” Studio Astropsychologii, Białystok 2011
Komentarze