Summer to typowa dziewczyna z sąsiedztwa. Polubiłam ją już od pierwszych stron, wydała mi się szczera, sympatyczna i bliska. Dziewczyna mieszka w dużym mieście, wykonuje nudną, nieprzynoszącą satysfakcji pracę w banku, jej życie jest monotonne. Czasami rutyna przerywana jest wypadami z przyjaciółkami. Nie dzieje się nic ekscytującego. Summer nie ma bliskiej rodziny, jej babcia zmarła, natomiast matka ucięła z nią wszelkie kontakty. Jednak bohaterka ma dobrego przyjaciela z dzieciństwa, z którym, zgodnie z daną kiedyś obietnicą, codziennie wymienia się wiadomościami. Gdy jednego dnia taka wiadomość nie dociera do mężczyzny, przyjeżdża on do Summer i składa jej propozycję nie do odrzucenia – powrót na wieś, gdzie w czasach swego dzieciństwa kobieta spędzała piękne chwile w starym domu babci Erin. Jest to miejsce, gdzie rodziły się pierwsze miłostki, sympatie. Summer pomimo obaw, postanawia postawić wszystko na jedną kartę. Opuszcza tętniące życiem miasto i przeprowadza się do wiejskiego domku. Jak bardzo zmieni się jej życie? Czy da sobie szansę na miłość?
Powieść uczy, że zmiany są w życiu potrzebne, że niosą za sobą rozwój i odkrywcze doświadczenia, a także dają szansę na całkiem nowy początek. Ciekawym dodatkiem są wiadomości SMS ( wklejone między fabułę w postaci chmurek ), które wymieniają między sobą bohaterowie. To sprawia, że zaczynamy się mocno wczuwać w emocje bohaterów i wchodzimy w ich buty. W końcu czytanie cudzych wiadomości nie jest czymś typowym. Mierzymy się wspólnie z główną bohaterką z jej przeszłością i zwyczajnie pragniemy jej szczęścia. Bardzo ciekawie i wzruszająco została opisana przez autorkę relacja między głównymi bohaterami, która stopniowo się rozwija. Swoją drogą na pewno wszystkie czytelniczki zakochają się w Ryanie, który jest ciepły, czuły, troskliwy i pomocny. Tym bardziej kibicujemy Summer w budowaniu tej relacji.
Myślę, że bardzo dobrym pomysłem jest znalezienie czasu na lektury mało wymagające w odbiorze, proste, takie, które czyta się lekko i szybko, strona na stroną. Taką powieścią jest bez cienie wątpliwości „Wiosna…” - czyta się ją jednym tchem, jest to propozycja na maksymalnie dwa wieczory. Polecam gorącą czekoladę i ciepły koc jako dodatek!
Świat wykreowany przez autorkę jest sentymentalny, spokojny, pozwala na wyciszenie własnych emocji, nie oznacza to bynajmniej nudy czy poczucia zniechęcenia podczas czytania. Powieść budzi w nas marzenia o podjęciu zmian, których zawsze się obawialiśmy. Autorka dotyka ważnego tematu, jakim jest pogodzenie się z własną przeszłością. Myślę, że jest to pozycja, do której z chęcią można powrócić.
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
Roza Violet Barlow, „Wiosna mojego życia”, Novae Res, 2022 r.
Komentarze