„Wiosna mojego życia” - recenzja

Recenzja książki „Wiosna mojego życia”.
Jeśli poszukujesz niewymagającej rozrywki na długie, zimowe wieczory, to „Wiosna mojego życia” Rozy Violet Barlow będzie propozycją idealną! Ciekawa i prosta w odbiorze fabuła, niewielka ilość bohaterów i historia, która rozgrzeje nawet najbardziej zatwardziałe serca.

Summer to typowa dziewczyna z sąsiedztwa. Polubiłam ją już od pierwszych stron, wydała mi się szczera, sympatyczna i bliska. Dziewczyna mieszka w dużym mieście, wykonuje nudną, nieprzynoszącą satysfakcji pracę w banku, jej życie jest monotonne. Czasami rutyna przerywana jest wypadami z przyjaciółkami. Nie dzieje się nic ekscytującego. Summer nie ma bliskiej rodziny, jej babcia zmarła, natomiast matka ucięła z nią wszelkie kontakty. Jednak bohaterka ma dobrego przyjaciela z dzieciństwa, z którym, zgodnie z daną kiedyś obietnicą, codziennie wymienia się wiadomościami. Gdy jednego dnia taka wiadomość nie dociera do mężczyzny, przyjeżdża on do Summer i składa jej propozycję nie do odrzucenia – powrót na wieś, gdzie w czasach swego dzieciństwa kobieta spędzała piękne chwile w starym domu babci Erin. Jest to miejsce, gdzie rodziły się pierwsze miłostki, sympatie. Summer pomimo obaw, postanawia postawić wszystko na jedną kartę. Opuszcza tętniące życiem miasto i przeprowadza się do wiejskiego domku. Jak bardzo zmieni się jej życie? Czy da sobie szansę na miłość?

Powieść uczy, że zmiany są w życiu potrzebne, że niosą za sobą rozwój i odkrywcze doświadczenia, a także dają szansę na całkiem nowy początek. Ciekawym dodatkiem są wiadomości SMS ( wklejone między fabułę w postaci chmurek ), które wymieniają między sobą bohaterowie. To sprawia, że zaczynamy się mocno wczuwać w emocje bohaterów i wchodzimy w ich buty. W końcu czytanie cudzych wiadomości nie jest czymś typowym. Mierzymy się wspólnie z główną bohaterką z jej przeszłością i zwyczajnie pragniemy jej szczęścia. Bardzo ciekawie i wzruszająco została opisana przez autorkę relacja między głównymi bohaterami, która stopniowo się rozwija. Swoją drogą na pewno wszystkie czytelniczki zakochają się w Ryanie, który jest ciepły, czuły, troskliwy i pomocny. Tym bardziej kibicujemy Summer w budowaniu tej relacji.

Myślę, że bardzo dobrym pomysłem jest znalezienie czasu na lektury mało wymagające w odbiorze, proste, takie, które czyta się lekko i szybko, strona na stroną. Taką powieścią jest bez cienie wątpliwości „Wiosna…” - czyta się ją jednym tchem, jest to propozycja na maksymalnie dwa wieczory. Polecam gorącą czekoladę i ciepły koc jako dodatek!

Świat wykreowany przez autorkę jest sentymentalny, spokojny, pozwala na wyciszenie własnych emocji, nie oznacza to bynajmniej nudy czy poczucia zniechęcenia podczas czytania. Powieść budzi w nas marzenia o podjęciu zmian, których zawsze się obawialiśmy. Autorka dotyka ważnego tematu, jakim jest pogodzenie się z własną przeszłością. Myślę, że jest to pozycja, do której z chęcią można powrócić.

Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)

Roza Violet Barlow, „Wiosna mojego życia”, Novae Res, 2022 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat