„Wirtuoz” – recenzja

Recenzja książki „Wirtuoz”.
Jakie historyczne artefakty nie znalazły się jeszcze w kręgu zainteresowań dziennikarza śledczego Adama Berga? Pewnie jest ich mnóstwo, ale tym razem Krzysztof Bochus podrzuca nam muzyczny trop.

Polska nękana przez liczne wojny, obrabowana wielokrotnie z największych dzieł sztuki, nadal nie jest w stanie odbudować swojego dorobku kulturowego. Nic więc dziwnego, że zaginione dzieła i przedmioty rozpalają wyobraźnię pisarzy. Krzysztof Bochus korzysta z tej bogatej skarbnicy, łącząc fakty historyczne z fikcją literacką, a robi to naprawdę sprawnie, nie unikając wątków politycznych i społecznych.

Mogłoby się wydawać, że poszukiwanie zaginionych artefaktów jest całkiem bezpiecznym zajęciem. Niestety nie w świecie wykreowanym przez Krzysztofa Bochusa.  Adam Berg, podejmując się kolejnego zlecenia, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. Każdy nowy trop wiąże się z nieuchronnymi kłopotami, w jakie wpada główny bohater. Czy fortepian Chopina faktycznie roztrzaskał się o warszawski bruk, a może został wywieziony z kraju podczas wojennej zawieruchy? Co stało się  z obrazami Mieroszewskiego, na których uwieczniony został polski kompozytor?

Fabuła zazębia się sprawnie i gna do przodu z prędkością światła. Można się przyczepić, że schemat prowadzenia narracji jest bardzo podobny do poprzednich tomów, ale z drugiej strony, jeśli coś się sprawdza, nie ma sensu tego zmieniać. Tym razem sporą część książki autor poświęcił życiu osobistemu głównego bohatera – na pierwszy plan wysuwa się jego związek z Miłką. Wszystko jest spójne, a całość czyta się całkiem przyjemnie.

Zapomniane rody przywiązane do swej wielkości, szyfry, wszechobecne zagadki i oddech przeciwników na plecach. Adam Berg jawi się chwilami niczym superbohater – jest niezniszczalny, a przy tym dość nonszalancko podchodzi do kwestii swojego bezpieczeństwa. Jeśli dodamy do tego czas pandemii, to można śmiało stwierdzić, że na naszych bohaterów czyha sporo niebezpieczeństw.

„Wirtuoz” nie jest może arcydziełem, ale to bardzo przyjemna książka, która w niezwykle umiejętny sposób łączy historię z zupełnie fikcyjnymi wydarzeniami. Chwilami zgrzytało mi wplatanie współczesnej polityki do fabuły, ale akurat to moje indywidualne odczucia – ja zwyczajnie nie przepadam za takimi zabiegami. Poza tym mogę jedynie polecić kolejną odsłonę przygód Adama Berga, który z godną podziwu zaciętością, dąży do odkrycia prawdy, odsłaniając przed nami istotne wydarzenia w polskiej historii. Czy tym razem jego misja zakończy się sukcesem? Czy fortepian Chopina wróci na polską ziemię? Jeśli jesteście ciekawi, koniecznie sięgnijcie po „Wirtuoza”.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Krzysztof Bochus, „Wirtuoz”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat