„Witkacy i kobiety. Harem metafizyczny” - recenzja

Recenzja książki „Witkacy i kobiety. Harem metafizyczny”.
Witkacy był wierny jedynie sobie. Braterstwo dusz określał na równi z rozkoszami cielesnymi. „Harem metafizyczny” to mieszanka erotyzmu, rozbuchanego ego i samobójstw. A wszystko w oparach szaleństwa.

Stanisław Ignacy Witkiewicz. Pisarz. Malarz. Filozof. Dramaturg i prozaik. O Witkacym napisano wiele często w kontekście jego dzieł, ale także barwnego życia, które często odzwierciedlał w swojej sztuce. Jego życie można porównać do wielkiego eksperymentu, w którym nie brakowało szaleństwa na granicy obłędu. Na wyżyny artyzmu wspinał się w otoczeniu licznych kobiet, a jego słownik nie uwzględniał słowa zdrada. Fascynowały go wyraziste twarze, często o semickiej urodzie. „Witkacy i kobiety” to opowieść przede wszystkim o nim samym, bo zawsze był na pierwszym miejscu, a kobiety? Idealnym określeniem jest właśnie harem, bo często wiedziały, że nie są jedyne, czego nie akceptowały.

Małgorzata Czyńska kładzie duży nacisk na chronologię; wydarzenia są pokazywane skrupulatnie, często potwierdzone listami i wspomnieniami samego Witkacego. Te fragmenty przeplata z ciekawostkami z jego życia. Brakuje jednak w tym chłodnym zestawieniu odrobiny szaleństwa, która przyświecało życiu artysty. Autorka próbuje zebrać rozbuchane życie erotyczne i emocjonalne w przystępną całość.  

„Witkacy i kobiety. Harem metafizyczny” przedstawia obraz trzech najważniejszych kobiet w jego życiu. Były nimi: matka Maria Witkiewiczowa, narzeczona Jadwiga Janczewska i żona Nina Witkiewiczowa. Każda z nich odegrała ważną rolę w jego życiu, ale żadna nie była na pierwszym planie.

Matka była stateczną i zorganizowaną matroną. Prowadziła zakopiański pensjonat i była prawdziwą opoką Witkacego. Narzeczona to tragiczna miłość z okresu młodzieńczego. Do ślubu nigdy nie doszło z powodu samobójstwa Jadwigi. Witkacy przez wiele lat obwiniał się za jej śmierć i zatracał w tych oskarżeniach. Nieudolnie próbował odnaleźć ją w innych kobietach. Żona, Nina Witkiewiczowa, to zupełnie inna historia. Przez wiele lat Staś próbował ją przekonać do otwartego związku. Z różnym skutkiem.

O Witkacym można pisać wiele ze względu na bogatą biografię i twórczość. Mam jednak wrażenie, że Małgorzata Czyńska nie wykorzystuje w pełni potencjału biograficznego. W książce ukazuje zaledwie kilkanaście postaci z życia pisarza, za bardzo skupiając się na egoizmie autora. Dużym plusem jest przeplatanie opowieści z fragmentami listów, anegdot i wspomnień. Brakuje obiektywizmu w przedstawieniu sylwetki artysty. Tak jakby podstawowa teza była wbudowana na stałe: Witkacy wielkim artystą był, ale marnym człowiekiem. Każdy rozdział to osobna historia fascynacji. „asymetryczna dama”, „Nina”, „matka” ale też „samobójstwo”, „orgia” i „kochanka”. Wszystko to idealnie pasuje do całości.

Swoje kobiety uwieczniał na rysunkach i fotografiach, a te, które trafiały do niego ze względu na sztukę, często stawały się później kochankami. W jednym z listów pisał, że „miłość bez wzajemności jest to luksus na który nie może sobie pozwolić”. Maria Czyńska we właściwy sposób ujmuje emocjonalną naturę Witkacego. Dla niego wszystko było białe lub czarne. Płacz zamienia w wycie i w wielu momentach widzi śmierć jako jedyne rozwiązanie.

Nie można odmówić ogromu pracy bibliograficznej w „Haremie metafizycznym”, którą widać na każdej stronie książki. Maria Czyńska pomaga czytelnikowi czytać między wierszami. Brakuje powiązania życia emocjonalnego z twórczością. Książka jest kolejną odsłoną szaleństwa Witkacego w której, moim zdaniem, powinno być trochę więcej życia.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Małgorzata Czyńska, „Witkacy i kobiety. Harem metafizyczny”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2022.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat