Władczyni okrutna czy idealna?

Recenzja książki „Wyznania Katarzyny Medycejskiej”.
Wpływowa władczyni, zdradzana żona, niespełniona kochanka i matka królów – taki obraz Katarzyny Medycejskiej wyłania się z powieści Gortnera.

Katarzyna pochodziła z rodziny bogatych kupców – Medyceuszy, jej wujem jednak był papież Klemens VII, co uświetniało jej pozycję w ówczesnym społeczeństwie. Owa chwała okazała się zarazem zgubą, ponieważ po najeździe Karola V na Rzym, papież uciekł ze Stolicy Apostolskiej, okrywając rodzinę hańbą. Medyceusze zostali wygnani przez signorię – florencki zarząd miasta. Katarzynę zaś ośmieszoną i wzgardzoną umieszczono w zakonie. Sytuacja odwraca się, kiedy Florencja zostaje oblężona przez wojska najęte przez papieża, a signoria kapituluje. Medycejska zyskuje wolność, choć tylko jako puste słowo, gdyż opiekę nad nią przejmuje mściwy Klemens. Będąc jedynie pionkiem w grze Medycejska zaślubia Henryka – syna króla Francji (Franciszka I), a tym samym wroga Karola V. Na tym kończy się historyczny prolog, który należy znać i który stanowi dobraną kanwę dla późniejszych wydarzeń.

Młoda Włoszka wciąż próbuje odnaleźć się we francuskim królewskim światku, nieprzekonana i nieprzyzwyczajona do otaczających ją realiów. Nie mając nikogo przy swoim boku, a jedynie dwie usłużne damki, stanowi odwieczny obiekt drwiny dworu. Niekochana żona, notorycznie zdradzana przez Henryka, rzekomo bezpłodna, nie potrafi wypełnić obietnic, ni też małżeńskich powinności. Gdy okazuje się, że Królestwo Mediolanu wprowadzone jako posag przez papieża, jest jedynie mrzonką, dziewczyna staje pod olbrzymią presją wydania potomka tronu.

Przez każdą stronę książki Katarzyna boryka się z problemami utrzymania swojej pozycji. Początkowo jako nastolatka, instynktownie stąpająca po luksusach, później jako pewna siebie władczyni i regentka własnych synów. Gortner idealnie opisuje przeżycia wewnętrzne, po części opierając się na jej zapiskach, pokazując bardziej człowieka, niż uwypuklając historię jako czynnik determinujący. Medyceuszka od samego początku wykazuje się siłą ducha, hardą postawą i charyzmą, która nie słabnie nawet w najgorszych czasach. Jedni nazwaliby to dążeniem po trupach do celu, inni zaś, bardziej eufemistycznie, że jej cel wciąż uświęcał środki. Pytając o cel, dwa obozy nazwałyby go całkiem odmiennie. Jedni – władzą, inni – Francją i jej dobrem.

Katarzyna po dziś dzień wzbudza wiele kontrowersji, oskarżana o zainicjowanie wydarzeń Nocy Św. Bartłomieja, kierowanej przeciwko hugenotom, których zginęło wtedy około trzech tysięcy. Wpisując na forum historyków krótkie hasełko jej imienia, po raz wtóry spotkasz dwa obozy. Ludzi pełnych podziwu dla jej inteligencji i determinacji oraz tych, którzy nazwą ją władczynią okrutną, biblijną królową Jezabel i wierną naśladowczynię Machiavellego. Temat o tyle szeroki, o ile dysponujemy okrojonymi źródłami, które mogłyby obalić lub potwierdzić wszystkie te teorie.

Gortner przez swoją książkę nie chce oczyszczać Katarzyny, jako kobiety zmuszonej przez okoliczności do wszystkiego, co zostało jej przypisane. Lecz dzięki własnej fikcji, plastycznej wiązce wydarzeń, którą oprawił w sztywne ramy historii, stworzył dobrą powieść. Powieść pełną akcji, intryg, wyraźnych postaci oraz faktów, którą czyta się z przyjemnością. Myślę, że warto po nią sięgnąć, choćby po to, by wybrać swój obóz względem Medyceuszki.

Natalia Kędziak
(natalia.kedziak@dlalejdis.pl)

C.W. Gortner, „Wyznania Katarzyny Medycejskiej”, Książnica, Katowice 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat