Podobno właśnie z miłością tak jest, że przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, w najmniej sprzyjających okolicznościach, gdy najmniej się tego spodziewamy. A potem kompletnie się w niej zatracamy.
Anna Szafrańska swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła w wieku trzynastu lat. Po ukończeniu osiemnastego roku życia publikowała w Internecie swoje pierwsze opowiadania pod pseudonimem Anna Scott. Jest wielbicielką Jane Austen oraz sióstr Brontë, a także wszelkich adaptacji filmowych z nimi związanych. Jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej, a pisanie jest jej pasją, spełnieniem marzeń oraz drogą życiową. Dopiero co ukazała się jej powieść „Właśnie tak!”.
Dwudziestoczteroletnia Stefania doskonale wie, jak smakuje sukces. Skończyła z wyróżnieniem studia dziennikarskie, pracuje w prestiżowym piśmie kobiecym, a jej książki cieszą się ogromną popularnością wśród nastolatek. Stać ją na mieszkanie w centrum Warszawy, dobry samochód i markowe ciuchy. Gdy z jej rodzinnej Drzewicy, z której wyjechała kilkanaście lat wcześniej, przychodzi zaproszenie na ślub jej kuzynki, dochodzi do wniosku, że jest dość silna, by stawić czoło traumie, od której uciekła sprzed lat. Ten niespodziewany powrót do przeszłości będzie dla niej początkiem czegoś nowego. Czegoś, czego tak naprawdę sama nie wiedziała, że pragnie.
Może się wydawać, że to kolejne babskie romansidło, z oklepaną fabułą: odnosząca sukcesy singielka i bogaty, nieziemsko przystojny mężczyzna poznają się w mało sprzyjających okolicznościach. Początkowo nie pałają do siebie sympatią, wręcz można powiedzieć, że się nie lubią, ale ciągle na siebie wpadają. Potem przychodzi ten moment, w którym uświadamiają sobie, że nie mogą żyć bez siebie i zakochują się w sobie po uszy. A potem żyli długo i szczęśliwie… No właśnie, czy aby na pewno? Czy happy end w przypadku Stefani i Michała jest możliwy? Tego nie zdradzę, musicie się same o tym przekonać.
„Właśnie tak!” jest bardzo przyjemną propozycją na długie, leniwe popołudnia. Książka Anny Szafrańskiej napisana jest językiem lekkim i z wielką dawką dobrego humoru, dlatego nie można się od niej oderwać. Niebawem ukarze się kontynuacja historii Stefanii i Michała, której już nie mogę się doczekać. „Właśnie tak!” polecam ją jako miłą odskocznię od dnia codziennego.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Anna Szafrańska, „Właśnie tak!”, Novae Res, 2018
Komentarze