Włoska droga do szczęścia

Recenzja książki „Neapol, moja miłość”.
Penelope Green, autorka książki „Neapol moja miłość”, nie ma żadnych wątpliwości co do tego, jakie miasto uznać za najwspanialsze na świecie.

Nawet, jeśli chwilę wcześniej miała takie podejrzenia co do Rzymu, w którym spędziła trzy lata, w drugiej części swojej trylogii, z całą pewnością mówi to o Neapolu.  Jej przeprowadzka do tego miasta jest kolejnym etapem podróży. Jako emigrantka z Antypodów mam nieco inne spojrzenie na Włochy, jak i całą Europę. Jednocześnie ta inność decyduje też o tym, jakich ludzi spotyka na swojej drodze. Stanowi dla Włochów atrakcję, jaką są Włosi i Włochy dla niej. Po pobycie w stolicy Włoch, gdzie pracowała jako kelnerka wyjeżdża do Neapolu, by po raz kolejny zmienić swoje życie. Otrzymuje możliwość pracy w ukochanym zawodzie – dziennikarstwie. Rzymscy znajomi dają jej z kolei zapas wskazówek, jak żyć w mieście, w którym nagminne są kradzieże torebek i telefonów oraz gdzie kamorra rządzi całymi dzielnicami.

Mimo tych obaw miasto wydaje się być pełne urokliwych miejsc, sympatycznych ludzi oraz oczywiście pysznego jedzenia. Książka Green to dobry przykład, jak w jednej formule zmieścić trzy rodzaje literatury: faktu, historii oraz obyczaju. Powieść stanowi w zasadzie rodzaj chronologicznie pisanego dziennika. Są tutaj wątki osobiste (praca w międzynarodowej redakcji portalu internetowego, poszukiwanie miłości), elementy poradnika turystycznego (wskazówki dotyczące podróżowania), wiadomości faktograficzne (pochodzenie lub historia konkretnych miejsc i budowli).  Autorka zajmuje się również tym, co intrygowało ją już w rodzinnej Australii, czyli dziennikarstwem kryminalnym. Dlatego też pojawia się m.in.  wątek związany z kamorrą. Ta historia, jak i inne w „Neapol, moja miłość” odkrywają przed nami prawdziwą Italię, różniącą się od tej w kolorowych folderach.

Jeżeli planujemy wyprawę do południowej części Włoch i poszukujemy czegoś więcej, niż suche poradniki omawiające koszty noclegów i problemu dojazdu, warto sięgnąć po tę książkę. Barwne opisy codzienności, jak i informacje historyczne przeplatające się nawzajem, pozwalają na dobre wczucie się w klimat miasta. Jest również coś intrygującego w możliwości sprawdzenia miejsc, gdzie bywała autorka. To lektura odpowiednia nie tylko dla przyszłych turystów.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Penelope Green „Neapol, moja miłość” , Prószyński i S-ka, Warszawa 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat