Przed przeczytaniem powieści Eugeniusza Wędzichy polecam wszystkim zapoznanie się z historią Afganistanu po II wojnie światowej, a przede wszystkim z informacjami na temat sowieckiej interwencji w tym kraju. 9-letnia obecność wojsk ZSRR na terenie Afganistanu zmieniła jego oblicze, jednocześnie przywracając pamięć o tym, co stanowi istotę bycia Afgańczykiem. Nie Pasztunem, Tadżykiem czy przedstawicielem innego etnosu. Najważniejsze są zasady, niezmienne od pokoleń, którymi należy kierować się w życiu. To one zapewniają przetrwanie i pozycję w społeczności. Jedną z nich jest żądza zemsty.
Gdy ginie Abdul, jego młodszy brat Nazir otrzymuje „w spadku” jego żonę Najlę. Zamieszkuje w jego domu, by móc opiekować się osamotnioną kobietą. Jednak jego myśli i pragnienie kierują się w stronę zemsty. W końcu Abdul był jego najlepszym przyjacielem, obrońcą, głosicielem „słusznych poglądów”. To dzięki niemu zapatrzony w świat nauki Nazir odkrywa politykę, angażuje się w ruchy, które doprowadzają do upadku rządu, stara się walczyć o lepszą przyszłość dla swojego kraju. Śmierć ukochanego brata budzi w nim jednak to, co najbardziej pasztuńskie – żądzę zemsty.
Spokojny student przyłącza się do kolejnych grup zbrojnych walczących z Sowietami, którzy przybyli do Afganistanu na zaproszenie tamtejszych partii komunistycznych. Nazir walczy zawsze u boku tych, którzy oferują możliwość odwetu na Sowietach. Warto dodać, że Afganistan w czasie radzieckiej interwencji był polem ścierania się wpływów ZSRR i USA. Mudżahedini, którzy stanowili niedocenianą przez Sowietów siłę wspieraną przez Stany, potrafili walczyć w nieprzyjaznym, górskim środowisku Hindukuszu. Nazir wraz z nimi uczył się zestrzeliwać samoloty, ostrzeliwać konwoje, zbierać informacje na temat posunięć wroga. Czasem tylko odwiedzał w Dolinie Najlę, która została jego żoną.
Oczywiście, kobiety pojawiają się w „Żądzy zemsty”. Obok Najli pojawia się jej siostra Zakina czy wyzwolona Hadisa, która bezceremonialnie wskakuje Nazirowi do łóżka. Pojawiają się wątki wyzwolenia kobiet i zrównanie ich praw z prawami mężczyzn, jednak nie jest to kolejna opowieść o życiu kobiet afgańskich. To zdecydowanie inna literatura niż np. „Kobiety z Kabulu”. Niemniej, zawartość faktograficzna warta jest odnotowania. Nazwiska przywódców poszczególnych grup mudżahedinów są autentyczne, opisy przeprowadzanych akcji partyzanckich również nie odbiegają od rzeczywistości. Wędzicha opisał dramatyczne wydarzenia lat 80. w Afganistanie z perspektywy przeciętnego młodego Afgańczyka, który stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. I zrobił to naprawdę świetnie, uwzględniając subtelne aspekty pasztuńskiej tożsamości.
Rozmawiałam o tej książce ze znajomą iranistką, która zajmuje się również kwestią Afganistanu, ponieważ mnie jako arabistce trudno było rzetelnie ocenić autentyczność zawartych treści. Okazuje się, że „Żądza zemsty” to naprawdę świetny przykład tekstu na poły literackiego, na poły faktograficznego. Zaznaczam jednak, że bez dość dobrej znajomości niuansów afgańskiej polityki lat 80., książka Wędzichy może być trudna i męcząca w odbiorze. Jednak jeśli czytelnik zorientuje się w sytuacji politycznej, „Żądza zemsty” będzie świetną motywacją, by zainteresować się Bliskim i Dalekim Wschodem.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Eugeniusz Wędzicha, „Żądza zemsty”, Papierowy Motyl 2013
Komentarze