„Wojny szpiegów” – recenzja

Recenzja książki „Wojny szpiegów”.
Życie szpiega do najlżejszych nie należy. Jeśli choć na chwilę straci się czujność, skutki mogą być nieprzewidywalne.

Dziennikarz Philip Mangan osiadł w Etiopii. Zawieszono jego współpracę z brytyjskim wywiadem, nie pozostało mu więc nic innego jak oddać się dziennikarstwu. Trudno jest jednak zapomnieć o swoim drugim życiu, o adrenalinie, niebezpieczeństwie, walce. Okazuje się, że nie tylko Philip nie potrafi wymazać wspomnień z pamięci, w jego życiu pojawiają się bowiem osoby, które chcą go wykorzystać jako pośrednika w kontakcie z wywiadem brytyjskim.

„Wojny szpiegów” to kontynuacja debiutanckiej powieści Adama Brookesa „Noc ślepowrona”. Pierwsza powieść cieszyła się dużym uznaniem. Niestety, nie miałam okazji się z nią zapoznać, może więc dlatego druga część nie wywarła na mnie spektakularnego wrażenia. Jeśli mielibyście nauczyć się czegoś na moim błędzie, to zdecydowanie zachęcam do zapoznania się z książkami Adama Brookesa we właściwym porządku. Inaczej lektura „Wojen szpiegów” może nie okazać się takim smaczkiem, bo niektóre odniesienia i nawiązania nie będą po prostu zrozumiałe.

„Wojny szpiegów” czyta się bardzo szybko. Może być to zasługą dobrze skonstruowanych rozdziałów, krótkich i treściwych, które przenoszą nas w niezwykle dynamiczny sposób z jednego miejsca świata w drugie. Jak to zwykle w przypadku podobnych tematycznie książek bywa, na początku trudno jest powiązać poszczególne epizody i bohaterów w jedną, spójną całość. 

Adam Brookes z niezwykłą precyzją dba o detale w swojej powieści. Dzięki temu świat przedstawiony w powieści jest tak realny. Bez względu na to, czy towarzyszymy Chińczykom, jesteśmy w centrum ataku terrorystycznego w Etiopii czy w siedzibie służb w Wielkiej Brytanii, opisy dostarczają nam bardzo sugestywnych obrazów. Jedno jest pewne – tu każdy szczegół ma znaczenie, nic nie jest dziełem przypadku.

To, co może stanowić zaletę „Wojen szpiegów” to przedstawienie kulisów pracy ludzi współpracujących z wywiadem. Nie zawsze więc obserwujemy świat z perspektywy głównego bohatera wydarzeń, czasem przypada nam w udziale tylny fotel. Trochę dla nabrania dystansu, trochę dla spojrzenia na wydarzenia z innej perspektywy.

Mimo że książkę czyta się przyjemnie, to nie tego spodziewałam się po thrillerze szpiegowskim. Zdecydowanie zabrakło mi tu dreszczyku emocji. Podczas lektury miałam wrażenie, że coś mi umyka, coś bardzo istotnego, co mogło uczynić z lektury tej książki prawdziwą czytelniczą ucztę.

Adam Brookes kończąc „Wojny szpiegów” zostawił sobie furtkę dla kolejnej części. Trzymam kciuki za tę kontynuację.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Adam Brookes, Wojny szpiegów, Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat