„Wpadki i wypadki Josephine F.” – recenzja

Recenzja książki „Wpadki i wypadki Josephine F.”.
Francuska Bridget Jones, jej eksmąż - hipochondryk i dwójka dzieci. Na horyzoncie przystojny szef. Czy to się może skończyć dobrze?

Josephine Fayolle to 37-letnia autorka popularnych książek dla dzieci, która jest ciągle w procesie tworzenia, czyli na etapie mniej więcej pierwszego rozdziału. Oprócz problemów z bohaterami jej książek, musi radzić sobie także z rosnącymi długami, eks-mężem, który ma stałe (i niezmiennie wyimaginowane) problemy ze zdrowiem, dwójką synów, którzy nie do końca radzą sobie z rozstaniem rodziców (i nawracającymi plagami wszy) oraz ze starą komodą. Jakby tego było mało, zmienia się kierownictwo wydawnictwa, więc wraz z pojawieniem się przystojnego redaktora Emile Berthota, nad głowę Josephine nadciągają kolejne czarne chmury.

„Autoironiczna komedia antydepresyjna”, „historia francuskiej Bridget Jones” – takie informacje o powieści Mazarine Pingeot można znaleźć na okładce. W dodatku to książka polecana przez „Nieformalne Stowarzyszenie Miłośników Dobrego Humoru”, więc czytelnik sięga po nią w nadziei na odrobinę humoru, na poprawę nastroju. Niestety, gdzieś w okolicach pierwszego rozdziału następuje potężne rozczarowanie. Zupełnie nie rozumiem, skąd wzięły się porównania do uroczej Bridget, która owszem – miała swoje problemy, ale podchodziła do nich w zupełnie inny sposób. Josephine jest chaotyczna, zupełnie niepoukładana, przerysowana, a większość jej „wpadek i wypadków” wynika właśnie z jej zachowania. Gdyby chociaż autorka opisała je w humorystyczny, luźny sposób, to może i uratowałaby tę historię – niestety, fabuła jest rozwleczona (na niemal 250 stron rozciągnięte jest raptem 12 dni akcji!) i nudna, brakuje jej biegu i jakichkolwiek emocji, ikry autorki – tak jakby spisana była bez pomysłu, trochę na siłę. W bieżące wątki wplecione są przywołania wspomnień z życia bohaterów, które parokrotnie wprowadzały mnie w konsternację, do tego dialogi rozpisane są w mało czytelny, dziwny sposób, a codzienne wydarzenia opisane są na tyle patetycznie, że czytając, kręciłam z niedowierzaniem głową.

Chciałabym móc wskazać jakiś plus twórczości Mazarine Pingeot, notabene córki francuskiego prezydenta Mitteranda, ale po prostu nie mogę. Najlepiej napisane fragmenty to krótkie informacje i wstawki na okładce książki. Jeśli to faktycznie „francuski głos pokolenia trzydziestolatek”, to mam nadzieję, że ten głos nie zagłuszy twórczości Polek.

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

Mazarine Pingeot, „Wpadki i wypadki Josephine F.”. Wydawnictwo Literackie, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat