„Wredne igraszki” - recenzja

Recenzja książki „Wredne igraszki”.
Nienawiść i miłość dzieli bardzo cienka granica. Jedną i drugą łączy płomienna namiętność, której nie da się ugasić ani wieloletnimi uprzedzeniami, ani nawet zdrowym rozsądkiem.

Na powieść Sally Thorne pod tytułem „Wredne igraszki” czekałam z nieukrywanym zainteresowaniem. Biurowy romans, nienawiść przeradzająca się w gorące uczucie – wydawałoby się, że to dość banalny temat. Nic bardziej mylnego. Spod „pióra” autorki wyszła wyjątkowa historia, która wciąga już od pierwszej strony. Chociaż nie jestem fanką tego typu literatury, to ta książka naprawdę mnie zachwyciła – co bardzo rzadko się zdarza. Nie miałam ochoty rzucić jej w kąt, jak wielu innych. W tym przypadku wygrała chęć poznania losów głównych bohaterów i zachwyt nad kunsztem literackim Sally Thorne.

Lucy Hutton to piękna i pewna siebie pracownica firmy wydawniczej Bexley & Gamin. Przedsiębiorstwo powstało z połączenia dwóch podupadających wydawnictw, zmuszając do współpracy dwa zupełnie różne obozy. Lucy jest asystentką Helene, swój gabinet dzieli z Joshuą Templemanem – znienawidzonym pracownikiem Bexleyów. Dwaj wrogowie prowadzą nieustającą grę o to, kto jest lepszy. Kulminacją walki zdaje się być konkurs na stanowisko dyrektora do spraw operacyjnych. W czasie bitwy pracowników o awans okazuje się, że ich nienawiść zaczyna przyjmować zupełnie inną formę – zamienia się w pożądanie, od którego nie można uciec.

Jak już wspominałam, wszelkie romanse z erotycznym podtekstem staram się omijać z daleka, jednak ta książka nie pozwoliła mi przejść obok siebie obojętnie. Świetna kreacja bohaterów i język, który idealnie oddaje charakter relacji łączących Lucy i jej współpracowników, zasługują na uznanie i pochwałę. Powieść wciąga od samego początku i trudno się od niej oderwać. Co więcej, czytelnik odnosi wrażenie, że sam wchodzi do tego zawiłego świata, w którym nienawiść i miłość stają się prawdziwymi kochankami, a niechęć i pożądanie mieszają się ze sobą, tworząc idealny związek.

Książka Sally Thorne „Wredne igraszki” to idealna pozycja na chłodne wieczory, która rozgrzeje nas od wewnątrz lepiej niż gorąca herbata i koc. Powieść polecam nie tylko zagorzałym miłośniczkom erotyków, dla których lektura takich pozycji stała się już codziennością. Jestem przekonana, że spodoba się także tym bardziej opornym osobom, które do tej pory nie gustowały w tego rodzaju literaturze. Dajcie jej szansę, a przekonacie się, że naprawdę było warto.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Sally Thorne, „Wredne igraszki”, Dom Wydawniczy Rebis 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat